Transkrypcja
Monika Tadra – głos dla niewysłuchanych
Ślady. Podcast o ludziach, których warto poznać.
Dzień dobry. Dzisiaj znajdujemy się w jednej z sali Centrum Kultury Filmowej Stylowe, a naszymi gośćmi są Radosław Turczyn oraz Marian Świątkowski.
Witam państwa.
Mam tu takie krótkie podsumowanie. Mam nadzieję, że się pokryje z tym, co panowie przez tyle lat pracy tutaj, co udało mi się znaleźć na ten temat. Czyli tak, panowie Radosław i Marian to żywa historia zamojskiego kina, łącznie ponad 65 lat doświadczenia w jednej instytucji jako jedyni przeszli przez wszystkie trzy lokalizacje Stylowego od kościoła franciszkanów przez klub garnizonowy aż po dzisiejszą nowoczesną siedzibę, która jest w dalszym ciągu rozwijana.
Pan Andrzej też zaczynał. Tak, tak, tak, ale to na ten jako pana panów rozumiem.
No i niestety po śmierci dyrektora Andrzeja Bubeły w kwietniu ta perspektywa panów stała się jeszcze bardziej cenna i są panowie świadkami i współtwórcami tego, co czyni Zamość miejscem na kinowej mapie Polski.
Nie wiem, czy aż tak. No na pewno przeszliśmy tam ten etap.
Tym bardziej, że Radek pracuje kilka lat wcześniej. Nie wiem od którego ty roku. 81.
No widzisz. To przed stanem wojennym. Dlaczego to 5 lat dłużej niż ja zaczynałeś?
To właśnie jakbyśmy od tej części mogli zacząć to pewnie od pana Radka. Jak nas pan zabrał do początków swoich? Jak to się w ogóle stało, że trafił pan do kina?
Jak no w sumie chyba przez przypadek, bo tak nigdy nie myślałem, że dopracował, ale ogłoszenie zobaczyłem w gablocie kina, że potrzebują operatora do przeuczenia do pracy w kinie. No i tak wróciłem do domu, wysłałem brata, bo on pracy szukał. No ale poszedł, nie, nie chcieli, bo po prostu szukali kogoś po wojsku. Brat był przed wojskiem, no i tego i ja spróbowałem. No i od razu tego prawie z marszu przyjęli mnie do pracy. Byłem po wojsku już takiego nie było problemu z przyjęciem,
bo wtedy jak już pamiętam to tam jeden operator chyba to poszedł do wojska do służby zasadniczej i tam na dwa lata i w to miejsce potrzebowali kogoś. No i tak później już się zaczęło. Wysłali mnie na kurs operatora pierwszej, drugiej kategorii. Później wrócił tamten z wojska. To nas było już czterech operatorów, bo kiedyś tak było, że na zmianie po dwóch było. Nie mógł być jeden operator, tylko zawsze dwóch było.
Takie przepisy wtedy były. I to się pokrywało tym, że dwie osoby miały co robić wtedy?
Czy no nie, może nie miały, tylko że po prostu takie przepisy były, jakby coś innemu się stało, bo to tu u nas akurat w tym Stylowym, co było w teraźniejszym tym budynku franciszkanów, to kabina była odcięta od kina. Osobne wejście, osobne wejście miała i także nikt dostępu tam nie miał. Jakby coś na przykład ktoś zasłabł czy coś, to nawet no był tam telefon na korbkę jeszcze pamiętam wtedy, żeby się zdołać połączyć. No ale nie także, ale to takie przepisy były wtedy. Pamiętam, że w każdym kinie na zmianie dwóch operatorów po prawdopodobnie te przepisy zostały jeszcze z czasów, gdy była taśma bardzo łatwopalna właśnie też.
I ona się bardzo szybko paliła. Jak się w okienku projekcyjnym zaczęła palić to momentalnie cała szpula była w ogniu. Po prostu, gdyby się jednemu coś stało albo coś to drugi mógłby uratować.
No też tam było, że myśmy klapy mieli kiedyś tego były klapy i drzwi były blaszane, bo jak mu się taśma wtedy zaczęła palić, to zamykało się wszystko i trzeba uciekać, bo tego się niczym nie dało gasić.
A była taka sytuacja? Nie, nie, myśmy już pracowali już na taśmie bezpiecznej. Wcześniej takie były. Myśmy już by pracowali, to już taśma bezpieczna była.
A pan, panie Marianie, pan trafił? A ja trafiłem już po wojsku też. Ja przed wojskiem pracowałem rok w telekomunikacji. Biegałem po słupach, naprawiałem linę, a po wojsku dowiedziałem się, że jest praca w kinie za te same marne pieniądze, co w historii komunikacji.
Ale w tamtych czasach powiem, na głowę się nie leje. Filmów się człowiek naogląda, nie było telewizji, tylu programów. No co się miałem zastanawiać, a przyjęcie polegało na tym, że poszedłem do kabiny, pan Józef Basiak przeprowadzał ze mną rozmowę i był zepsuty telewizor czarno-biały, taki fajny, duży.
A że ja skończyłem taką szkołę, jedna klasa była w całości tylko, monter aparatury RTV i po prostu ten profesor, który nas uczył, kto chciał się nauczyć, to dużo nas nauczył naprawy telewizorów, ale po wojsku bym też chętniej naprawiał, tylko już weszły kolorowe. Ja nie miałem pojęcia, bo takich nie było na praktykach.
No i poprosiłem o zwykły ołówek taki do pisania. Przetarłem jedną część i telewizor był naprawiony, więc zostałem przyjęty.
Nadał się. Nadałem się.
No i już to trochę przygoda trwa.
No w listopadzie 39 lat minie.
To najwięcej wspólnie słucham. To jednak tam to było bodajże miałem, że łącznie ponad 65 lat doświadczenia w jednej instytucji, ale to chyba wychodzi na dużo więcej.
No ja bym miał 39, a Radek pracował ponad 42. No to trochę zaniża. O to tak prawie bliżej 80 w jakby do kupy to złożyć.
Ok. Czyli na początku panowie byli w kościele Franciszkanów. Tak. I jak to tam się upracowało? Jak w sumie jak wtedy taki typowy dzień w kinie wygląda?
O 15:00 zaczynaliśmy pierwszy seans popołudniami. Popołudniami.
O 19:00 był ostatni. Seanse dziennie. W niedzielę jeszcze nam dochodził poranek dla dzieci na 14 taki godzinny składanka bajek.
To były takie standardowe dni. No dodatkowo tam ranny seanse były oczywiście jak szkół dla szkół, nie? Później jeszcze był wprowadzony 21 seanse były takich najnowszych hitów jak wchodziły.
Tak były chyba na 21 coś takiego było jakiś czas, ale to nie mogło trwać długo, bo się zaczął kryzys wielki.
Weszło wideo, wypożyczalnie kaset. I kilo było wietrze. Tak,
czyli duży wpływ to miało. Bardzo, bardzo duży. Bardzo duży. To dosłownie wymiotło nam widzów. Także
stałe się na schodach pod kinem i się patrzyło, czy będziemy grali, czy nie. Właśnie na ten czas, że trafił dyrektor na najgorszy, na początek jego kariery w kinie, bo trafił akurat na najgorszy ten okres.
Czyli można było powiedzieć, to był chyba najgorszy okres wtedy raz chyba. Tak, bo później już się zaczęło poprawiać, ale to ten te lata właśnie tak jak to wideo wchodziła, jak ludzie zaczęli przywozić odtwarzacze,
wypożyczalni kaset, kasety na rynku na bazarze jeden do drugiego. Także to chociaż nigdy nie wiadomo było co się trafi na się wymieniało. No tak, bo ja na puste wymieniałem nawet tylko był tytuł napisany na kasecie, a na nic nie było.
No ale tak już trochę przeskakując, no bo później było DVD to już pewnie raczej się już uspokoiło po VHS na DVD to już raczej pewnie podobnie.
Później nie wywóź takiego jakiegoś spadku. Nawet jak po tych streamingach jak weszło ostatnimi laty był taki spadek jak zaczęli ludzie ściągać z Internetu filmy. To też był taki troszeczkę spadek to nie duży. No największy był wtedy jak to DVD wchodzi. Tak, to były tak te kasety ludzie zaczęli wymieniać między sobą i to był taki początek się sam dziwiłem, bo na święta jak nosili siatkami, no to nawet chyba jemu godzin zabrakło na oglądanie, no bo nie wiem, jak przychodziły święta Bożego Narodzenia, to wszystkie wypożyczalnie puste były, bo wszystko ludzie wybierali,
bo nawet tam jak się tak śledziło w tych każdy market taki ten miał sklep miał prawie wypożyczała tam siedzieli, Nie, wypożyczali filmy, ale jako przeżyliśmy, no jakoś tak
przeszło. To nawet kawiarenkę otworzył pan dyrektor, że może parę złotych się zarobi jakieś lody. A były tak też no szukaliśmy jakieś co było na przetrwanie tak szukał pomysłów, żeby po prostu jakoś przetrwać ten najgorszy okres. No była taka kawiarenka. No właśnie tam Franciszkan. Tak. Jesteśmy z dyrektorem wtedy jeszcze kierownikiem był, później go mianowali na dyrektora. Tośmy jeździli po hurtowniach, żeby nam dawali artykuły takie na dłuższy czas płatności, żebyśmy mogli jakoś się tego tam wielkich to pieniędzy z tego nie było. No była dana szansa, żeby
no była jakaś szansa, a później był wynajęty na ten lokal na ten jak ta kawiarenka padła nam na Ciuchland. A no było też czy on umknęło mi ten ciuch? Tak, był Ciuchland i też tam pani nam płaciła czy jakiś tam czynsz za wynajem tego lokalu. No wszystko trzeba było, ale wcześniej tam w tym pomieszczeniu była wypożyczalnia filmów na wąską taśmę i przyjeżdżali ludzie ze szkół, wypożyczali sobie filmy tak jak w szkołach takie. Ale to też padło.
No wszystko padło. Jak myśmy padli, myśmy jako kino, znaczy nie padliśmy w sensie tak ci mów, że wiesz, nie? No jeszcze pamiętasz jak tego jak likwidowali tą wypożyczalnię to jeszcze ten kierownik wtedy ten Kępowicz co tam odkupił część tych filmów od tego od lubelskiej firmy tych, że mieliśmy wypożyczać to my i to też później już szkoły tego nie chciały no bo to już wchodził czas tych nowoczesność weszła się projekt bujał z wideo na taśmach wideo były już tam coś
tak tego, że to już to nam zostało później jak pamiętam mieliśmy problem z tymi taśmami tak rozdaliśmy trochę bajek i tego tych na wąskiej taśmie po szkołach może jeszcze gdzieś się znajdą może jeszcze gdzieś się znajdą oj tam niektóry z niektórych szkół nauczyciele chcieli nam oddawać bo nie mieli co zrobić chyba mam jedną w domu
no a resztę to nie wiem było utylizacji poszło wszystko, bo to, bo tam niedużo. A zna nie zabrali.
No część zabrali, ale część było jeszcze, ja pamiętam wybierałem, wiesz, i cała lista była tych filmów wtedy coś tam, bo z czarno z czarno-białych kopii można było srebro odzyskać. Tak, oni jakoś tam odzyskiwali coś z tego. A już kolorowa to tylko na jakieś grzebyki, długopisy po przetopie. No.
Okej. ciekawa. A czyli a przez ten okres, kiedy mamy kino, w sensie, kiedy panowie pracują w nim, to co było największą taką transformację, w którą można powiedzieć, czy była cyfrówka. No cyfrówka taka przejście właśnie z taśmy 35 mm na projekcję cyfrową. Nie, spora różnica była. Jakoś to ułatwiało, ale oj dużo ułatwiało
dużo, bo myśmy znaczy, jak ja zaczynałem, bo Radek jak zaczynał pracę, ty jeszcze na pracowałeś na tych na elektrodach chyba. Tak, tak, na elektrodach jeszcze. No w projektorach były elektrody, w starych jako źródło światła.
To wyglądało tak, jak ktoś spawa w tej chwili. Tylko ja już nie mówię gazowe spawanie, tylko ma kawałek elektrody taki, bo teraz są migomaty, cieniutki drucik. A kiedyś takie dwie elektrody były. Trzeba otrzymać odległość między, one dawały światło. Jedno za nimi lustro było i dopiero to wszystko rzucało przez jedna była nieruchoma, druga dosuwała się dosuwało i też jakiś czas trzeba pamiętać, żeby ich wymienić. A jak się zjechały do kupy skrzy skleiły to był czap. A jak się rozjechały to znowu też było czaru bo gasły. Także niby był tam taki system przesuwu automatyczny, ale to i tak trzeba było pilnować.
Później właśnie później zmienili to nam projektory na lampy już ksenonowe. że światło już przy tych lampach już po założeniu było trzeba było po prostu cały czas pilnować czy ten odstęp między elektrodami, bo ja tylko miałem styczność z tym na egzaminie jak byłeś też we Wrocławiu na Już to tam zdawałem właśnie, pomimo że miałem projektor na na ksenon na ksenon, ale egzaminowało się no, bo wiadomo, że łatwiej lampę wyłączyć a jakby mi przyszło grać w kinie na elektrody to co rybka
Tak Mhm. To była taka pierwsza transformacja u nas tego, bo źródło światła wchodziło, a później druga to właśnie całkiem wymiana projektorów. No i że taśma odchodziła.
No taśmy to trzeba było kleić, bo taśmy nam przychodziły w takich odcinkach półgodzinnych w sumie gdzieś tak 20 minut. 20 minut. 20 minut. W małych pudełeczkach tam koło 20 minut jedna szpulka miała 300 coś metrów. Znaczy się cały filmy dwugodzinny gdzieś ponad 3000 3 km powierzchni 3 km na dwugodzinny film
i to tak było, że z początku graliśmy, bo były dwa projektory ustawione, że jedna się kończyła, druga się zaczyna. Trzeba było przerzucać, bo to krótki odcinek. No i na początku daliśmy z tych małych, z tych małych już taśmy grali co 20 minut trzeba pilnować, żeby przerzucić. Później były taś wspólne szpule większe żeśmy także wklejali dwugodzinny z no prawie że sklejało się trzymałe szpulki na i się nawijało na jedną dużą.
Okej. przełączało się po prostu tylko raz i cały film. No później też już był jak to już to już w wojsku. Tak, wojsku i już był plater tak zwany, nie wiem jak to się tak on mówi jak plater talerz takie ten i tam się sklejało cały film. Ja tak przechodził przez projektor i wracał na drugi talerz. Nie trzeba było przewijać, bo te taśmy na spółkach trzeba było po prostu przewijać na przewijarce i każdą taśmę z powrotem, żeby od początku przeszedł przez projektor przeszła i trzeba go na przewijarki odwrotnie do temu. A tu już jak było tak zrobione, że schodzi z tego talerza przez projektor i na drugi wchodził talerz
talerz i już tak od środka się wyciągało później i znowu się zakładało, także już nie trzeba było przewijać. Okej. Tak jak się skończył jeden, założyło się taśmy i tak drugi trzeba było przewijać. No był tutaj roboty było tylko przy tym później klejeniu i rozklejaniu później, bo trzeba później po już jak film się oddawało, trzeba go rozkleić. No a ile go skleić? Trzeba później rozkleić. No i już w koszarach, nie wiem czy w koszarach już reklamy dostawaliśmy. Zwiastun były zwiastuny były. Reklam nie reklam zdarzało się gdzieś tam, ale mało.
Jeszcze to trzeba było dopilnować do filmu, dokleić z tego filmu na początku. W skrócie takie kawałki były jakiś filmów nowych 20 sekundowe i też trzeba było pamiętać, żeby odkleić go przy zdawaniu kopii, żeby nie poszedł ten zwiastun, bo powiem się go doklejało do innego filmu znowu no i trzeba było też pilnować jak te przychodziłem w małych szpuleczkach taśmy, bo czasami się zdarzało, że taśmy z nieprzewinięta taśma aha bo można było odwrotnie ją skleić
były te startówki które były odcinane jak była nowa kopia To wiadomo, było wszystko opisane, ale jak przyszedł jakiś film tam po iluś latach, to już tej startówki prawie nie było. No albo doklejone cokolwiek 500 seansów albo na końcu, na końcu coś innego i zdarzałoby się takie. A właśnie ciekawe w trakcie seansu. To mi się osobiście zdarzyło, że zagrałem dwa filmy.
No tak, graliśmy na film, który jest francuska komedia z takim kręconym aktorem. Ja nawet kiedyś sprawdzałem i on taki był zakręcony, pracował w firmie, w którego zaginęła córka, też była taka zakręcona i wymyślili sobie, że on ją odnajdzie, bo on taki sam jest zakręcony. No i założyłem tam, nie wiem, trzecią czy czwartą szpulkę. Robię przejście, przełączam na drugi projektor. No patrzę, tu białe i tu białe. Zgadza się.
Zaniosłem szpulkę, no przewijarkę. Sprawdzam jeszcze raz, ale tam był pustynia, taki biały piaseczek, a tu śnieg. Szpule były poukładane po kolei i były opisywane filmy. Tam stoją na górze takie te metalowe. To tak tam właśnie były tam nawet karteczki jeszcze gdzieś. Może są. No i brał otwierało się jedną po kolei. No ja wziąłem przykładowo czwartą szpulkę, ale z jednego filmu. Suma się zgadzała, tylko film się nie zgadzał.
Także no zorientowałem się szybko, ale nie wiem, czy przepowiadać numer najlepszy jaki był. To jak był dyskusyjny klub filmowy. To dopiero nie mam nic przeciwko. To dopiero. Tak. Ja nie wiem czy ci z klubą będą mieć. Może pamiętają ten film, ale nie wiem albo długo dyskutowali albo jakiś amerykański film był.
W każdym bądź razie człowiek dwa razy umierał i dwa razy żył, a po mnie na raz, bo w reżysera się zabawiłem, pomyliłem szpule. A i dwa razy puściłeś? Nie zamieniłem po prostu. To jakiś ciężki był film. Nie, nie pamiętam tytułu. Poszła z szpuleczka pierwsza, druga, czwarta, trzecia i piąta. No że tam nie, ale początek i koniec był na pewno oryginalny, więc nie zepsułem filmu, tylko po prostu no nie wiem, zaingerowałem.
No nie byłoby możliwości. Jak już zorientowałem się po zdjęciu spółki, że to nie ta po przeszła, no to trudno, nie ma zmiłuj się. Nie, to ja pamiętam, że kiedy tylko to już było tutaj, czyli w nowym budynku byłem na jakimś filmie i byłem zmęczony, więc przysnąłem w pewnym momencie. Budzę się po parunastu minutach, patrzę znowu ta sama akcja się dzieje i chyba był jakiś problem, bo właśnie znowu wrócił film w to samo miejsce
i i po prostu dokończyłem, więc miałem ekstra drzemka w trakcie filmu, nie tracąc filmu, ale to już raczej chyba już przy cyfrówce było tak mogło być, że tego, bo to można cofnąć przy cyfrówce tu się już nie dało przy taśmie. Trzeba było zdejmować z projektora, przewijać, przewijać do tego momentu czy coś. Tak. Przy cyfrówce to tak można sobie do przodu, do tyłu.
No bywa tak, czasami jak zanik prądu mieliśmy to A mogło być, że nie wszystkie sale się blokowały, że że pauzy się włączały i film leciał. Więc tam gdzie się spauzowało no to nie było problemu. A tak się pytało widzów puszczało, cofało się przykładało minutę czy dwie do tego momentu zrobią no nie stracili bo lampa zgasła przy zaniku prądu, a UPS utrzymywał resztę urządzenia.
Czyli już teraz to dużo łatwiej jest się przygotować do filmu niż kiedyś. No teraz to już w ogóle jest także naprawdę już przy obecnej technice i tym sprzęcie to powiem, że że to tak już bym powiedział dla takich osób, co kończą jakieś tam takie komputerowe rzeczy bardziej praca niż niż dla mnie.
Czy czyli dobrze, że coraz bliżej do emeryturę? Z jednej strony tak, a z drugiej strony człowiek tak pomyślcie, że jakby miał 40 lat, to by dopiero pożył. [Muzyka]
Okej, to bo panowie są jednymi z nielicznych, którzy pracowali we wszystkich trzech lokalizacjach Stylowego i jakie był, czy mogliby panowie opowiedzieć o jakichś różnicach wynikających z nich? No powiem, powiem tutaj to jest taki, że ho ho. No tam były, tam były pojedyncze sale tutaj są były.
Ale chodzi o salę czy o kabinę czy ogólnie o całość? Powiem, że w kościele to była atmosfera taka kinowa prawdziwa, prawda? W wojsku tam już nie było tak. Wojsku nie to było takie, tam się czuło tego ducha kina.
Bo nawet no sam sama sala akustyka tej salka i wszystko tam jedna osoba jak stała sobie na scenie przed ekranem mówiła to na końcu było słychać no bo to budynek był dostosowany do warunków kościelnych w nie budowany ale wojsko to już tak z nienacka byliśmy musieli gdzieś nas podziać
i no tam też ładnych parę lat my przesiedzieli. No też takie były był okres taki trochę ciężki. No to początek był ciężki tam, bo, bo akurat to był końcówka była ciężka, a tam już początek był też jeszcze. Czyli to przy okolicach VHS-u. Tak, tak, bo tak to był taki tak to taka przejściówka była. Myśmy tak praktycznie z dnia na dzień zaczęli grać.
No bo tam przy przeprowadzce, bo tam były jeszcze wojskowe tam na pewno było kino kiedyś. Znaczy no było kino, tylko że ono nie działało, wcześniej działało wojskowe i myśmy także praktycznie przeszli z dnia na dzień tam, bo zaczęliśmy grać na wojskowych projektorach, tylko się filmy przeniosło, a tu pomału, pomału rozbrajali to kino, wyciągaliśmy nasze projektory,
przywoziliśmy tam także to głośniki chyba były od razu nasze tam zawieźli, a głośniki my zawieźli, bo tam takie trochę były. Nie za bardzo. Jeden, jeden stoi tutaj na holu. No to ten co ten taki jaki duży jeden tuba. Taka tuba była, bo przeprowadzka tutaj to już raczej bardziej przemyślana była niż A to wszystko to tylko projektor jeden był, co był na taśmę przerzucany z tego na trójkę jeszcze pamiętasz ten.
Kino, no ten co stoi na teraz na klatce schodowej stoi to był przeniesiony nie dwójka mieliśmy była w cyfrach chyba tylko dwójka była cyfrowa a jedynka i trójka były jeszcze na jeszcze było tak że cały film trzeba było przenieść z sali numer bo bywało dużo chętnych takich szczypce były takie, żeby się nie rozleciał No w koszarach mi się w koszarach mi się raz rozleciał jak go przenosiłem.
Ciężkie to było. Ja myślę, że ze 20 parę kil. Tylko, że to tak jak taśma jest położona i bo to taka taśma kiedyś w aparatach fotograficznych była, tylko to i to jest jak była dobrze ściśnięta to jakoś trzymało się, ale jak była luźnie nawinięta to strach było czasami znosić. No ale mieliśmy takie szczypce się zakładało i z tego, żeby, bo czasami trzeba było cały film zdjąć i drugi położyć, bo jak było na przykład dużo filmów, a były trzy tam można było nawinąć teoretycznie dwa filmy,
dwa filmy, bo, bo były trzy talerze, jeden musiał być wolny na zejście tego filmu. A jak, jak było trzy filmy, to jeden film musiał być zdejmowany i na boku stał w tych szpulach. Także to no i do pakowania nam było najlepiej chyba ze środkowego pakować. Tak, też był taki. Dlatego ja go zniosłem do pakowania i on mi się rypł na podłogę.
No to roboty jest później przy tym, żeby to wszystko rozplątać. Tylko w dwóch mnie go przeciąłem. No to i tak ci się udało. Udało się na tyle czas. On się cały nie rozsypał. Nie, bo nie kilometry mi się nie zasypało, bo, bo środek mi wypadł. A, okej. No teraz łatwiej, bo teraz chyba na twardych dyskach po prostu przychodzą. Teraz to większość materiału dostajemy światłowodu. A, bo przychodziły na twardych, a teraz już nawet tak technika już nie ma. No niektóre firmy jeszcze nam przesyłają na dyskach,
także tutaj mamy na miejscu gotowe, podane, że tak powiem. Tylko przygotować resztę, nie?
Czyli praca stała się dużo łatwiejsza. Tak, fizycznie mniej się pracuje. Więcej trzeba głową. Już głowa nie ta w tym wieku. Celo. No tam też trzeba głową trochę poć. No trzeba było, że pokleić przykombinować, żeby to szło.
A z panu perspektywy to które miejsce dawało najlepsze doświadczenia kinowe i dlaczego? No bo było wspomniał o tej sali w w kościele.
No w tej chwili no to no to nikomu nie jest potrzebna już to wiedza na temat taśmy projektorów. Myśmy tamte projektory sami naprawiali w dużej mierze co można coś spaliła się płytka, wyciągało się płytkę taką większą, dużą, nie tam jak teraz są malutkie, wkładało się w drugą. Tam się lutowało, bo albo się przegrzewały te mechanicznie to praktycznie nie było problemów tam z tymi
no zwijaczy czasami. No to mieliśmy zapasowe. Mieliśmy zapasowe. Wyciągało się ciągnęło drugie elektronicznymi, bo nam sterowały wszystkim. No ale co tak lampy i tego. Także taka płytka to jak teraz pół laptop. No tak. Teraz co tam był w tych nogach?
No teraz to już paluszków nie włoży do projektora. Nie zrobi teraz tylko telefon do przyjaciela przyjeżdżają ekipą jak siądzie albo jak coś tam tego to zdalnie coś tam robi. Jak się da zdalnie to się zdalnie zrobi. A kiedyś to kombinowało się, aby tylko ruszyć.
A tak w sumie to patrząc w przyszłość jest jeszcze na coś co kinie będzie można wymienić na coś lepszego czy na razie no na chwilę obecną to oświetlenie laserowe wchodzi już nie ten nie ksenon lampa tylko już laser na dwóch salach już i nie są tu zamontowane na dwóch na dwóch no jak tam są chyba jeszcze chyba na jeden
z jedną co masz mówi Tak. Trochę oszczędniejsze światło i lepsze, no dłuższa żywotność tych laserów jest. Nie wiem jak to tam później koszt będzie wymiany, ale właśnie lampy ksenonowe to i tak tutaj w obecnie no to tam nie ma problemu, tam wytrzymują, ale w Starym kinie na Starówce to to często wymienialiśmy te lampy. Miały tam ileś tam godzin czasu pracy. Przykładowo powinny pracować, ale mało która wytrzymywała. Chociaż powiem, że jedna udała nam się.
Zmienialiśmy z Radkiem lampę, no bo była już przyciemniona, światło słabe i wszystkie lampy do tej pory są osłonięte takim plastikiem po prostu, żeby nie dotknąć palcem szkła tak jak w żarówkach samochodowych. No i dla bezpieczeństwa. Myśmy wymienili lampę pięknie i ładnie. No trzeba sprawdzić, czy działa. Zapalamy lampę. Coś nie świeci. Cóż to jest? Po chwili zaczęło świecić. Okazało się, że nie zdjęliśmy tej obudowy i to tak spłynęło pięknie z tej lampy ten plastik i ta lampa wytrzymała. Żadna tyle nie wytrzymała godzin pracy, co ta coś no po prostu przez przez nieuwagę.
Na lampę to duży wydatek był. Tam w granicach nie wiem teraz chyba koło 4000. Nie wiem, ile teraz kosztują te No ale nie za to, że czy 2000 godzin zależy od mocy projektora. Ja tak w okresie czasowym to mniej więcej co, ile się wymieniało? Co pół godziny
w tamtym kinie czy w starym czy tutaj? No to podobnie tam byśmy jak siadła, a tutaj, bo kiedyś nie było liczniku, później liczniki godzin założyli, bo przy starych projektorach nie było liczników godzin pracy lampy, dopiero później były założone, nie? Tak. Tośmy widzieli, ile, która przepracowała, bo tak i był zeszyt, wpisywały się, wpisywało się godziny lampy pracy, jak nie było liczników,
takie zwykłe ten co kiedyś jeszcze były, myśmy na ts nie jak to były te te węgierskie Osram, tak? Nie, Osram, nie, Osram to były te niemieckie. A myśmy z początku na węgierskich pracowali jak później, a później to, a później na Osram przyszedł i tu był drogi gips.
No trudno to jest powiedzieć, to trzeba obliczyć. No i założyliśmy liczniki, bo były takie przyjechaliśmy, pozakładali liczniki pracy, lampy, żeby było wiedzieć ile jeszcze może popracować, bo to tak na wyczucie to nigdy człowiek nie wiedział, kiedy ona padnie, chociaż było widać na ekranie jak już się starsza robiła, to już bańka ciemniała już taka tego i tutaj nam ciemniał tutaj też zdarzało się, że też zależało od firmy
Jak zmieniliśmy na jakąś tam inną firmę, to teraz też to było parę jeszcze. No teraz tych firm doszło więcej, to dłużej pracowały.
Okej. To było na zasadzie, że teraz gdzieś z innej firmy czy koledzy z innych miejsc?
po prostu to Tomek jeszcze jak był kierownikiem to on się tym zajmował i tam się radził. No to i tam kwestia była jeszcze teraz tych kiedyś zakupów w ogóle tam, bo droższy jest ten, to trzeba było takie zapytanie ofertowe wysyłać do firm, która No i też tam się parametry określało. No jak tam wiadomo było, że niektóre dawały dłuższy termin pracy lampy po to się wybierało te co co dłużej będą świecić, bo to koszty jest też się liczą. Okej, czyli w obecnie teraz będzie te laserowe to w teorii będą najdłużej świecić. One nie ile tam, ale to w porównaniu do na 10 lat czy coś to powinno wystarczyć. No do to do tego jeszcze wrócimy później po rozmowie o przyszłości.
A no ale to jest właśnie ten taki segment trochę gorszy ze względu na to, żebyśmy może chwilę, żebyśmy porozmawiali o Andrzeju Bubele, no który niestety zmarł w kwietniu, a kinem kierował od 92 roku, czyli w sumie panów całą karierę przepracowaliście wspólnie. Tak.
No ja trochę dłużej, bo się z Kępowiczem 10 lat to wcześniej nie, ale to chodzi o że tego co Andrzeja co wywinie tam. No bo właśnie no nie jest to łatwe rozmawiać o osobie, która odeszła i do tego pewnie była waszym szefem, więc to jest dodatkowo. Ale jakby panowie mogli coś właśnie powiedzieć, jaki był pan Andrzej jako szef, jako dyrektor, jako człowiek?
Ja mogę powiedzieć, że że naprawdę zaangażował się w w pracę swoją jako kierownik, później dyrektor kina, bo już jak wiemy przyszedł mniej więcej w okresie, kiedy przyszedł VHS, więc łatwo nie to był bardzo to był takie najgorsze najgorsze najgorsze dni kina w Zamościu, ale powiem, że naprawdę, jeśli nie miałby takiej pasji to nie wiem czy kino by powstało w którym jesteśmy teraz no dążył do tego, żeby jakoś to kino utrzymać, bo te wszystkie kina obok Zamościa Krasnystaw
Tomasz, Biłgoraj to tak no wszyscy się dziwili, że my jakieś tam utrzymujemy to oni tam to były przy domach kultury i im się nie udawało bo że to na kinie nie można zarobić. Tak. Nie zarobisz na kinie, które jest w domu kultury. No. No niby tak, ale tutaj tak tu się mu udało, bo on się jakoś zaangażował bardzo w to, że dostawaliśmy filmy prawie z pierwszej ręki i to nas dużo ratowało, że po prostu załapaliśmy się do tych kin, które dostawały i tam było kopii filmów na Polskę tam 120 czy ileś i myśmy zawsze się łapali w pierwszej tej.
No myśmy no myśmy jako Zamość jako Zamość byli jeszcze jak w kościele było kino to było liczone jakąś tam czy zero ekranowe czy jeden ekranów no to było jeszcze to była wtedy firma pamiętam jeszcze ta lubelska Max Film to były takie nie dostał zawsze filmu nie, ale by tak Chełm, Puławy Zamość, Biała Podlaska i Lublin to były te kina które wiodły i dostawał w pierwszej koleijności filmy i później też jakoś tak się udało, że że nam się udawało dostawać filmy.
No z drugiej strony, że dawali na filmy, bo bo mieliśmy frekwencja. Czy to zależało właśnie od frekwencji? Tak, zależało od frekwencji, bo po prostu jak ktoś, bo to później powstały prywatne firmy wynajmujące kopie i oni dawali tam, gdzie zarobią. Bo jakieś tam kinko malutkie, to co tam jak im tam przyjdzie 100 widzów czy coś, a jak u nas przychodziło dużo więcej to wiadomo, że było tutaj. No i tak Buba dbał o to, żeby po prostu żebyśmy mieli na fali byli i brał te filmy, które jakiś taką smykałkę miał do tego, że udawało mu się wziąć te filmy co tego, co przyniosło jakąś kasę.
jeździł dużo po Polsce na kontaktował się z kiniarzami pokazy przedpremierowe z dystrybutorami na tym forum to przecież zawsze był tak nawiązywał kontakty po prostu, jeżeli poznasz człowieka gdzieś tam w takiej bardziej luźnej atmosferze później dzwonisz do niego to łatwiej ci zakryć temat niż ja zadzwonię do pana którego to nie widziałem na oczy no i także że mu się udawało udawało mu ciągnąć to kino i tak cały czas rozwijać i on tam jakoś cały czas chciał, żeby coś kino z duchem czasu szło. Tak to, żeby nie to na tym pozostać, tylko grać tylko tak to wymiana tego to tamtego to to w wojsku pamiętam fotele kinowe jaka walka była żeby wymienić, bo tam byśmy weszli do tego wojska to było jeszcze takie drewniane
konstrukcja i tego później tam było cały remont sali wymiana foteli, nagłośnienia, tam no te ale to były wszystko pieniądze zarobione na filmach później nagłośnienie na dole. Pamiętam jak tego jak nam założyli to też były pieniądze, któreśmy chyba zarobili już na tym czy to był jak to było może już dotacja jakąś wtedy dostaliśmy coś z miasta było a z miasta za najem na ten na fotelu na fotel z tak z miasta tak a później chyba nagłośnienie żeśmy chyba kupili już z nie zarobionych pieniędzy czy coś, bo także
czy fotele były już kupione nie ogniem mieczem było tu były fotele w fotelach były ale A nagłośnienie na Ogniem i Mieczem też było nagłośnienie już do, już nie pamiętam, jak to było. Wydaje mi się, że tak jak nadmiar pieniędzy był to było coś sprzęt. Tak jak tutaj później zaczynaliśmy na jednej sali z cyfrowym projektorem na dwójce, bo była po oddaniu budynku był zamontowany cyfrowy projektor, a tu były dwie sale, które były taśmy. taśmę i tu już później zarobionych pieniędzy były kupione i na jedno i na drugą. Tam fakt, że były dotacje jeszcze z Instytutu filmowego, bo były pisane wnioski, także dostawaliśmy częściowo
tam dofinansowania, ale było wymiana foteli później na tym na jedynce, dwójce, bo nam też takie stawili polskiej produkcji, które się szybko rozlatywały. Także cały czas dbał o to, żeby coś nowego było. To nie wiem, może wiedzą panowie skąd miał właśnie tyle pasji do tego, chęci. Nie ty bliżej Radek to nie wiem, ale ja wiem skąd miał. Chyba go to wciągnęło. Wciągnęło. Może, może bardzo lubi kina i tego. No on tam no nie wiem czy on tam coś
kulturoznawstwo czy coś kończył. Nie pamiętam tam dokładnie tego, ale w kino się wciągnął. Tak on żył tym kinem. Tym bardziej, że wiesz, jak przyszedł było bardzo źle, a z czasem się zaczyna tak i to nie rzucił tego, nie tego, tylko jakoś tak zawsze próbował coś wymyślić. Pamiętam jeszcze był taki czas, że szukaliśmy sali na na kino drugie, żeby nam tu do Zamościa nikt nie wparował i nie otworzył kina dodatkowego, bo to już na takie miasto by było troszkę nie za bardzo. No i tak kombinowali,
jeździliśmy, myśleliśmy, że w Szczebrzeszynie stoi sala pusta, może tam otworzymy. No ale tam prywatna była, bo to był budynek prywatny i rodziny, także tam nie było dojścia. Myśleliśmy o Krasnobrodzie, ale też nie. No i później wyszło tak, że była otworzona dodatkowa sala Domu Kultury. Był jakiś czas, bo tam był jakiś czas, kiedyś był Kino Padwa, bo to kino było, ja nie pamiętam, było jak remont był w kościele kino. No to też tam, ale jako tego też było jakiś czas kino P2 działało, kino stylowy i kino
Deda w Koszarach. Trzy kina były. To kino padło później, nie wiem w którym 60 latach domu kultury chyba zrezygnowali z tego kina i później było tam jak był remont sterowego to tam przeniesione było do domu kultury kina a później wróciło. Ale tam sala była i myśmy t salę tam wyposażyli później na ten to był 2000 chyba rok, czyli coś jakoś gdzieś tak no z wiatrami to nie wiem jak tego jak tam było to otworzone tam graliśmy tylko to piątek sobotę niedziela czy sobotę niedziela jakoś tak trzy dni chyba
o Marek Wielgosz najczęściej Marek Wielgosz tam był no ja tam czasami nie byłem i tak no kino to tam długo nie potrwało Nie opłacało się to nam. Także w sumie decyzja później powstała tu budowy tego kina, bo tam problemy były z wojskiem, z wynajęciem tamtego, tamtej sali, bo no i to też chodziło, że o to, że no w tej chwili nie wiem czy jakieś kino jednosalowe, chociaż tu słyszałem, że jakiś są jeszcze, ale to jest tak jako dwie osoby prowadzą, no czy trzy to wtedy,
bo już ta przy nie małym kinie to już jakiś tam ruch jest. Ileś filmów można zagrać tu przy takim jednocalowym. Jak czasami jak my graliśmy to musieliśmy grać jeden tytuł i nic więcej. No umowa z dystrybutorem była, że przez dwa tygodnie albo bierzemy firmy premierowo na dwa tygodnie albo to stajemy po dwóch tygodniach od premiery. To sny śniły się w nocy.
A to nie był na pewno jeden seans w ciągu dnia. Nie no, to tam w Koszara jak graliśmy ten ogniem i mieczem tośmy grali przez prawie miesiąc chyba, nie? od rana do noc, od rana do tego cały dzień od rana gdzieś od 8:00 czy od 9:00śmy zaczynali i tam do tego, bo to tak rano szkoły i tam zakłady pracy i popołudnia, no całymi dniami przez miesiąc to był taki no pana Tadeusza też graliśmy długo
i też chyba na wyłączność na myślę, bo chyba to warunki też były wtedy takie, że nie można było w tym nic innego grać tylko ten film. Znaczy no jak niby miał i takiego obłożenia no to mógł ci dystrybutor dodać, ale swój tytuł ze swojego repertuaru ale było tak, że bierzemy film i na wyłączność i nic nie możemy zagrać przy tym innego. Także to też takie się czasami popadłoby w taki film co on nie idzie. No to się blokuje, bo ktoś na przykład na dwa tygodnie, trzy umowę podpisuje, no to on musi grać. Jak widzów nie ma, to sala
stoi pustką, to wtedy też trzeba brać nowe takie, no nie? Jak nie ma ludzi, to się nie gra. No ale dla jednej osoby gramy. Okej. No to to tak to no gramy kiedyś tak my ze dwie osoby byliśmy i się udało i całą do siebie. Nie no to właśnie dyrektor z tego wychodził, że mówi drugi raz ktoś nie przyjdzie. Myśmy tak kiedyś rozmawiali. Mówi, gramy dla jednej, bo mówi, bo tutaj ktoś
przyjedzie, mówię, z Biłgoraja, z Chełma czy coś na ten film i jedna osoba to nie gramy, czy tam dwie, czy pięć. No i to on drugi raz nie przyjedzie, bo by a tak mówię przyjechał, wie, że zagrają i na trudno mówi, koszty nam są, ale przynajmniej ludzie wiedzą, że przyjedzie to będzie czas. No to wiesz, tutaj przy w tym kinie to masz kilka sali, jak nie grasz, nie? No na jednym grasz dla dwóch, na drugi dla 30 dla przykładu, ale jak jedna sala tylko była, no to było tak, że nie graliśmy tam.
No było. Jak tam, ja nie pamiętam od ilu osób tam wtedy to było się zdarzało, ale później też już zaczęliśmy grać. Też pamiętam kiedyś prezydent Zamojski przyszedł i jakiś tam film był gdzieś tam ostatni seans jakiś taki chciał obejrzeć z żoną. No i oni tylko w dwójkę byli, myśmy chcieli grać. On nie mówi nie tego nie gramy. Mówi tego i sobie jutro przyjdziemy. Mówi nie chciał, nie chciał zostać. Poszli, bo tylko oni w dwójkę. Myśmy chcieli bilety sprzedać i grać normalnie jak tego, bo no zawsze on nigdy nie chciał wejść tak, tylko zawsze kupował, nie?
Nie, nie było, że jako prezydent to tęgą czy coś to nie zawsze honorowo kupował, bo wtedy pamiętam tak się z nami tam przekomarzał, że nie on nie tego jutro przyjdzie, mówi nie będziecie dla dwóch grać jeszcze. A propos tych starych projektorów to za mnie nie było, ale jak nie wiem czy z Radka chyba jeszcze mogło być, że były takie sytuacje, że no kino trzeba było zamknąć, szans odwołać z powodu braku wody. A w dawnych czasach były takie zdarzały się, że awaria wodociągu.
Okej. No ja jeszcze jak ja zacząłem pracować to były te projektory właśnie te co były na to chłodzone wody, bo one były chłodzone wodą, bo na te elektrody i się strasznie ta komora filmowa nagrzewała. Cały czas woda przepływała tak jak w samochodzie chłodnica. Tak na chód, tylko że to tak woda przychodziła, krany się odkręcało i to do cały czas przechodziło przez tą głowicę i jak kanalizacji jak w ratusze dopędzenie pewnego.
No i czasami się śmieli, bo tam jak ktoś mówił, że nie będzie seansu, bo wody nie ma. No jak co wody nie ma? Co ma woda do tego? Te stare projektory były tak właśnie chłodzone wodą, bo później już w tych późniejszych to wentylatory były postawione, a tu nie cała główka była chłodzona wodą i to były takie przypadki. Faktycznie ten zapomniałem, że ten ja pamiętam, jak widziałem kraniki to już
no kraniki także jak się już zaczynało grać to trzeba było podkręcać te krany żeby woda przechodziła. Okej. To mocno się zmieniło. No bardzo. A czy jest jakiś znaczy na pewno nie jeden, który z panem Andrzejem realizowaliście wspólnie?
Co? Co? Jakiś projekt, który wspólnie realizowaliście? Ja wiem jaki projekt byś to uściślił jakoś i bo nie wiem jak to napisane tam masz, tak ogólnie Czy realizowaliście jakiś jeden projekt wspólnie no bo kino bierze udział ma swoje różne przedsięwzięcia dla ludzi z zewnątrz Co mogą przyjść się oglądać? [Muzyka] No to to festiwale i no ale to no bo to wszyscy zaangażowani w kinie byli do tego
druga każdy ma swoją działkę w tak każdy miał swoją czy tam festiwal czy te gale filmowe co tego co im Małgorzata sprawy papierkowe załatwia Tomek jak był kierownikiem to przerabiał firmy, bo nie wszystkie przychodzą w DCP. Mhm. No my musimy to jakoś ogarnąć w kabinie, także jak na rynku to też tam A no imprezy jak były, to też trzeba było tam pilnować tego wszystkiego załatwiać. Radek załatwiał prąd, żeby można się było podłączyć. Już od iluś lat ma to i już ma zaklepane nawet.
Nawet w tym roku to ściągnęli, bo on wszędzie wie, gdzie pójdzie z kim pogadać, papier złożyć. Także to każdy miał swoją działkę. A to jest tak, że jedna osoba by myślała, nie wiem, taki zamojski festiwal filmowy i wtedy dyskutujecie czy go realizować, czy nie, czy to ma sens. To raczej to już tak czy ten historyczny to tak już wszedł do tego do Ale to jakieś takie licznych imprez. Tak samo jak było film i czy tam co tam jeszcze taka cykliczna.
No co z Sakrofilm? No to ksiądz Mokrzycki przyszedł do No to to tego do dyrektora i tam coś to dyrektor opowiadał o tym. A festiwal historyczny to też to opowiadał ksiądz chyba już. To też tak jakoś nie wiem, jak to wyszło z tym festiwalem historycznym, bo to już był teraz 13 chłopak. Tak, ten spotkania z historią tamto by może było. A z sakrofilmem to to też z telewizją na coś innego. Jak sakrofilm też to ja to raczej z tego poziomu nie sięgam aż tak taką wiedzą.
Okej. A czy myślicie panowie, że jego odejście wpłynęło jakoś na kino, na jego przyszłość? [Muzyka] No nie wiem, może nie wiem. dyrektorem został nasz kolega Mhm, który tu już w tym kinie pracuje od początku otwarcia tego kina i raczej będzie ciągnął tak kino jak szef ciągnął Bubeła, bo on jakoś tam nam ukierunkował w tej pracy.
Jakoś takie zgranym zespołem byliśmy wszyscy i każdy wiedział co ma robić. I myślę, że on będzie ciągnął w tym samym kierunku, że po prostu będzie dbał, żeby jak na pewno tutaj nie myślał jakieś z tych przedsięwzięć, które już prowadzimy od iluś tam lat. Byśmy się obawiali, jak tak ja już ten w sumie emerytem jestem, to tam już tego, ale myślę sobie przyjdzie obcy i i nie będzie się znał na tym, to może może to pociągnąć całkiem w dół.
To trzeba czuć kino, wiedzieć. To to jest taki specyficzny zawód kiniarza. To już taki zwykły jakiś dyrektor. Sam dyrektorem to człowiek nie może być. Musisz się znać i na filmach tego i na działalności i jak to działa, skąd filmy wziąć, na jakiej zasadzie się to utrzymuje. Wszystkiego można się nauczyć na, ale jak się będziemy uczyli przez 5 lat na przykład to nie wiadomo czy to 5 lat mi pociągnęło.
Nie no można, bo tak samo jak i Bubeła pamiętam przyszedł to on też tak do końca nie wiedział też uczył wszystkiego. Tak. No przecież myśmy go, póki nie wprowadzali, jak to wygląda. Na jakiej to zasadzie działa? On się później w to wdraża. No ale on to poczuł tego bakcyla chyba tego kina, bo jakoś to ciągnął i to mu się kurczę udawało. Aż jak się właśnie wciągnął to on was też jeszcze jakoś zawodowo kształtował dzięki temu?
No ja wiem. Myśmy robili swoje, każdy wiedział co ma zrobić i plus to co jeszcze tam się albo tam nikt czasu nie liczył nie tego trzeba było to było tam, że święto czy coś no zresztą kino to jest takie, że i się święto i niedzielę i tego gra także to kto co chciał pracować to w kinie to wiedział, że to nie tylko poniedziałek piątek tylko sobota, niedziela też, że są wolne za to no, ale jeszcze nie od 8:00 o 16:00 tylko o zupełnie innym godzinie.
No właśnie, bo kiedyś tak było, że przychodziliśmy na 15:00, kurczę, żeśmy o 21:00, a później, a teraz to się już na dwie zmiany, bo dawne czasy to tylko trzy godziny było i tyle, a później, a teraz to już kina w ogóle wszystkie grają tak od rana do późna i tak u nas jeszcze jest tutaj do 23:00 góra. Tak, w dużych miastach to nawet jeszcze jakieś tam próbują nocne grać. Nie no, pamiętam akurat kiedyś byłem w to była premiera Harry Potter ‘a ostatniego odcinka, ostatniej części to to akurat byłem wtedy w Stanach to myśmy po drugiej czy trze w nocy poszli na seans premierowy. No myślę,
to było prawie 24 godzinna stawiam, ale ten byliśmy garstką ludzi, która poszła jeszcze o tej porze, ale myśmy pamiętasz też próbowali takie były te seanse nocne robione. Mhm. I że jednego roku tośmy gdzieś o 5:00 czy to nad ranem kończyli o 4:00 ludzie jakieś my drzwi otworzyli na ten jeszcze w wojsku tam w tym kinie to świta ale to takie były się późno zaczynały nocne takie i te trzy seanse leciały różnych filmów
było parę razy, ale to u nas jakoś w Zamościu to się tak nie przyjęło za bardzo chyba jesteśmy zbyt spokojnym miastem w dużych miastach być może robią takie tam seanse nocne albo te no takie pamiętam te z Harrego Pottera te pierwsze ten to też pod tak samo jak zaczynali sprzedawać książki o 12:00 czy po 12:00 w nocy w księgarniach tak samo i kina zaczynały grać też w nocy pierwsze seanse, bo to można było od tego dnia i po północy zacząć minutę po północy można było zacząć film
a myśmy tylko nie tego nie chyba nie było w tych on już nie ma szału takiego jak na Harrym był jakby tak no te pierwsze tak no w później tak już było gorzej, ale okej ale to już powoli zbliżają się do końca bo jak był ten okres gdzie był VHS wchodził i było no nie za ciekawie to nie był jakiś taki moment, kiedy myśleliście panowie, żeby jednak zmienić branżę, że to nie ma sensu tutaj dalej ciągnąć Ja nie miałem takich myśli.
Ja też tym bardzo, nie wiem, jakoś tak mnie kino wciągnęło i i nie ja nie ja nie miałem takie pyt zresztą nic nie szukałem nic nie ja myślałem, ale to już jak w koszarach pracowaliśmy tam jakiś czas to myślałem, że gdzie za granicę wyjechać bo no bo cienko było, że ona nie pracował zarobki wysokie to nie były No nawet już rozmowę przeprowadziłem z człowiekiem, który tam był za granicą, ale doszedłem do wniosku, że takiego jak on tam kręcił, kombinował, bo ja się nie nadaję pojechać do ogrodnika czy tam w jakiś inny zawód, który nie macie pojęcia
także no nie musimy się tak nie wiem, bo Józio Basiak to przepracował. Całe życie. No nie w kinie. On tylko w kinie pracował od tego. Tak, bo on chyba od 16 roku życia już tam wcześniej był taki Kazio Piechociński operator, to on też do emerytury. Do emerytury. Całe życie w kinie. No później między później my tak ci co z nami pracowali to tam różnie było.
Parę lata w kabinie. w kabiny się zmieniali, ale biletki to też kampanie bileterki jeszcze ze starego kina Gawrońska czy tam ta Różeniecka Lucyna, Malczewska wszystkie pracowały pani Basia Byłkotowa najpierw sprzątaczka później też bileterka awansowała w kinie tam już wojsko też odeszła. też tylko chyba kino. Smulińska, nie Smulińska kasjerka to pamiętam, że ona trochę w ruchu pracowała tutaj koło domu kultury, a później do kina przyszła gdzieś tam w 70 któryś przyszła, ale też do kto to jest kupy lato.
No także to raczej ci co się przyjęli to prawie wszyscy do emerytury jakoś nikt nie zmieniał, no. Nie była taka ciężka praca jeszcze. Pamiętam jak to jak kiedyś to się pracowało tylko te trzy to nawet nie 7 godzin było jak się przechodziło na 15:00 na 14:00 na tygodniu o 21:00 się wychodziło bo jeszcze jak się seans ostatni nie odbył to się wcześniej no było tak później pod koniec, że jak się kryzys nachodził już ten nastaw to już tak rzadko się te ostatnie seans odbywał
No jeszcze 17 godzina była taka naj jak Zosia była na na bramce to nie wiem tak był kiedyś pamiętam, że taka 17 godzina była najbardziej uczęszczana dawniej do kina po 19:00 to nie a teraz się zrobiło także że późniejsze godziny nawet weekendy w niedzielę w niedzielę Ale na te ostatnie to już mniej, bo jednak tam ktoś do pracy, no młodzież do szkoły czy coś tam.
A czy uważają panowie, że kino, które mamy teraz, to on jest wystarczające na zamów, czy mogłoby być jednak, nie wiem, większe, mniejsze? Znaczy się mniejsze, nie? No no teraz to i tak już jest, bo tu było trzy sale. Czwarta doszła na drugim piętrze, była dobudowana dobudowana. O, była taka ta i tu zrobiliśmy taką małą salkę tutaj. Tutaj też nie było takie własnym, bo to w planach była kawiarenka internetowa. Miała być kawiarenka internetowa. No bo w tamtych czasach był z Internetu 2010 otwierane to już akurat te kawiarenki to już taki trochę zmierzył był
i to był to nawet pod tymi dywanami są miejsca na a my, że te patrzyłem to tylko już jest miał je wszędzie wpiąć się z Internetem miał policzki miał tam dalej bez sensu było już i także takśmy własnym sumptem zrobili to wcale ekran ten nieduży. No a później ta czwórka, co jest dorobiona tam, to się przydaje. No był taki czas, że nie wiem jak tam teraz jest, ale był czas, że czym więcej tym lepiej było, bo dużo tytułów chłodziło i tak se trzeba pełno, nie? No z drugiej strony
dużo sal to też duży koszt. Projektory same, ile to kosztują? odrobić to wszystko. Ale kilka dni temu, nie wiem, we wtorek ty coś było rano dziewięć seansów szkolnych. To gdzie by się to podziało, gdyby były dwie sale? Szkoła też do któreś godziny. Tak, tak. 15, 16:00. I także to frekwencja była, była to tak ostatni rok taki najlepszy to był ten przed pandemią, przed tym wirusem
ponad 260 000 widzów rocznie było. To ja tak mówiłem z szefem śmy kiedyś pamiętam przedtem rozmawiali. Ciekawe kiedy to mówię zastopuje, bo myśmy tak co roku co roku frekwencja wykrakaliście pandemię krakaliśmy. To nie myśmy ją wykrakali tylko że i potem się akurat jak my otworzyli to połowę no pamiętam ten okres jeszcze jak tam przychodziłem rozpoznanie było po tego później ludzie troszeczkę się odzwyczaili od kin że ciężko to później można było porównać trochę do okresu wejścia VHS
no a coś takiego bo a teraz jest ile rocznie bo to już praca tamtym roku nie wiem ile było ale gdzieś 200 chyba coś mi się zdaje tam nie jestem pewny bo jednego co tam Małgosia pisała. A myśmy jeszcze przy jak tam kino tak źle wojsk nie wojsko tylko franciszkanów co było to jak szef przyszedł tośmy takie jeszcze na konstrukcjach robili ten napisy tytułów i wieszali przed kinem wyklejaliśmy tytuł filmu żeby ludzi zachęcić żeby wiedzieli jak ktoś przychodzi pod kinem co grają
nawet plakatowaliśmy miast ta nawet no żeby utrzymać kino to też urząd miasta nam powiedział Ił kultury zlecił plakatowanie wieszanie plakatów na ten bo to lepie to się za to i pieniądze szły na kina myśmy jeździli we dwóch i plakatowaliśmy, żeby jakieś pieniądze dla kina były imaliśmy się różnych zajęć że tam żeby to jakiś trwało jakoś to ruszyć i tego tak jakoś ruszyło odnoszę wrażenie
że Panowie to są chyba dumni z tego, że udało się tyle osiągnąć i zrobić. No na pewno jakoś nie dołożyliśmy tej swojej części roboty do tego, żeby utrzymać to kino jeszcze na takim poziomie, bo w porównaniu z tymi innymi tam Biłgoraj i tego to tam jakoś tam działają, ale to to widać po tym, że tu rejestracje jakie są pod kinem tego, to cała okolica ta cała okolica jest z drugiej strony, że tu jest duży wybór filmów. Mhm. A te kina jak mówiliśmy, że tam grają po jednym, dwa tytuły, bo i mniej więcej nie mają gdzie, a jak wezmą coś nowego, to znowu im zabronią. Nikt z umowy nie podpisze sobie tego, żeby coś
konkurencję sadzić. No tak. Albo inne większe, no to będzie Lublin dopiero będzie jakieś no to wyż u nas. No ale ten mają dużo więcej kari i ten, więc w sumie to udało się, że jakieś Cinema City czy Multikino nie weszło do Zamościa. No na pewno dobrze, że nie weszło. Z tego co pamiętam, jak były tutaj te rozmowy na temat, żeby kino nowe postawić, to Andrzej mówił, że jakieś plany były tutaj, jak jest eklerk.
że tam jakaś firma musiałaby wejść z kinem, nie? Tam coś było chyba tak, że oni chcieli rozbudować to i żeby miasto dało zgodę to oni tam postawią salę kinową czy coś takiego. No tak to się tak z wojskiem tam wojsko nie chciało umowy dalej podpisać, bo myśmy tam siedzieli już tak nie wiadomo jak to było, bo to tak i to była taka później z kinem, że budowa. Jak już to się tam kręciło z tą budową, to już tam mi ktoś tam wymyci, że tam powstają kino. No ale to miasto by musiało później wynajmować. No koszt wynajmu nie wiem jaki.
No tak samo ja przy tych galeriach handlowych i te kina wynajmują od tej galerii pomieszczenia na kino i także to jeszcze im tam czyż płaczą, a tu miasto raz wydało i kino miejskie. I tu nikt łapy na to nie położy. Inny. Okej. A jak brzmi wasza definicja dobrego kina? Macie taką nie wiem jaka nie przygotowaliśmy się na to pytanie. Chociaż nie tyle przygotował to nie spodziewaliśmy się takiego pytania.
Dobre kino. Małgorzata by zaraz wytłumaczyła. Można by obejrzeć i najnowsze rzeczy i ambitne. I ambitne przy dobrej cenie, więc z dobrym nagłośnieniem. Właśnie wygodne fotele i miła obsługa.
No i raczej tak się dąży do tego, żeby to chyba, bo teraz znowu na tym na na trójce chyba miał być tam wymieniane fotele tam do remontu mają iść, bo to jednak wszystko wymaga tego z czasem. Więc chyba to to przez to chyba już znam odpowiedź na kolejne pytanie. Czy stylowy to definicję spełnia? No chyba tak. Raczej dąży do tego, żeby dąży się chyba, żeby ten zawsze można coś tam ulepszyć. Tak, tak. To, to jak ze wszystkim to jak
we wszystkich. Czasu i pieniędzy i chęci nawet z tym obrazem. Natomiast jak będzie laserowy, to już będzie lepszej jakości ten obraz na tej sali. Chociaż tak niektórzy mówią, że pamiętają te czasy żeśmy, taśmy i że tam to wiesz swój urok też miał, tak, że tam na ekranie nieczysty ekran, tylko jakieś kreski jakieś tego latały i ten taki, bo jak film był porysowany, no wszystko było widać.
A no to w sumie a ludzie no nie wiem narzekają czy zwracają własną uwagę, że woleliby jednak w ten starszy sposób oglądać filmy aniżeli, że tak nie chyba nie narzekają tylko, że ci co chodzili widzieli to to jakby sentymentem wspominają ten obraz inny trochę młode lata tak jeszcze pamiętam jak była ta węglowa Te to się obraca ściemniał, że to były efekty specjalne.
Ta taśma prokurowała. Też była, bo ona za się robił jak to mówi o już taśma się pali. Gdzieś tam się zerwała i w okienku stanęło. No to światło swoje robi jednak to, bo jak ktoś od mam dziecięco tworu, coraz większy tak się tak aż tą zarobili. Trzymałem takie eksponaty w tym kinie było w kościele takie ciekawostki.
A z perspektywy panów, ale jako widu to woleliby panowie wrócić do tego, co było jako widzowie i oglądać właśnie jak to jak kiedyś czy to to teraz krystaliczny chyba czysto. Wydaje mi się, że jednak nie. Nawet ten widzę sam dźwięk siądzie z tyłu słychać z boku czy coś. Te efekty są inne. Ja pamiętam jak nam ten Dolby wystawili na tam wojsko, jak taką reklamówkę mieliśmy. A no to ludzie to pierwsze były seanse takież długośmy to reklamówkę taką dźwiękowo grali.
Dźwięk lata półkoli. Ludzie się oglądali to się dzieje, bo to tak, bo to tak po tych wszystkich głośnikach. Ja to tak szedł ten dźwięk poi. No i to myśmy to do każdego filmu doklejali i ten dźwięk tak każdy jak ktoś mu się podsyła jak ludzie to wszyscy co to się dzieje przyszedł drugi raz czy trzeci to już no wiesz że za pierwszym razem to robiło wrażenie czyli to już był taki efekt wow przed całym filmem
no ale to teraz tak było przed tym przed na dwójce co był wstawiony ten jak się nazywa kurde reklama Atmosa Atmosa reklama też jest tam taka była z początku grana z takimi ludzikiem gramy do tej pory no też takie efekty swoje daje że ten motel przed może to jeszcze i są w suficie głośniki już trochę efekt inny wszystko się rozwija. Tak liczę ku lepszemu.
No cały czas coś wymyślają nowego. No okej, to ja w sumie no znaczy dziękuję za rozmowę. To że mogliśmy powrócić do tych starych lat, a panowie trochę powspominać. No co nam z szerszą publicznością niż tylko między sobą. No i tak ten odcinek również powstał w ramach stypendium prezydenta miasta Zamość. No i jeszcze raz dziękuję i do zobaczenia, usłyszenia. Dziękuję. Dziękujemy.
