Transkrypcja
Stanisław Orłowski – człowiek, który przez ponad 60 lat dokumentował Zamość
Ślady. Podcast o ludziach, których warto poznać. W dzisiejszym odcinku podcastu naszym gościem jest Stanisław Orłowski.
I tak mam taki początek, więc zobaczymy czy się zgadza, co mam na ten temat na pana temat. Czyli to jest tak. Mam pani 92 lata. Został honorowym obywatelem Zamościa. Przez ponad 60 lat systematycznie dokumentował nasze miasto. No i dzięki temu powstał największy zbiór fotografii historii Zamościa. Coś pominąłem?
Nie. Dobrze.
Ale jak się pan urodził w połowie lat 30, to pamięta pan coś jeszcze z tamtego okresu, przedwojennego okresu albo wojennego już?
No wojenny to pamiętam. Wojenny pamiętam, ale przedwojennego okresu też trochę pamiętam. Pamiętam jak była uroczystość taka pokazowa na starym mieście na rynku, takie prezentacja koni wojskowych to był chyba 38 rok może siódmy albo 38 jakoś tak to było tuż przed tuż przed wojną.
Okej. A sam ten okres wojenny, bo pan nie wiem tutaj cały czas był, czy jednak pan gdzieś wyjechał z rodziną wtedy?
Nie, nie. Zamościanin od urodzenia. Zamościanin. Także no w czasie okupacji no przeżyłem okupację, przeżyłem historię niemiecką i rosyjską w międzyczasie jeszcze. Także no trochę pamiętam z tych czasów trudnych, ciężkich, ale jakoś przeżyłem, mogłem porozmawiać sobie nawet z Niemcami, czy oczywiście którzy rozumieli język polski, ale i z Rosjanami. Ale, ale no za wiele za wiele w tym okresie wojennym nie było możliwości.
Okej. To w którym momencie pan zaczął fotografować?
W którym momencie zacząłem fotografować? Och, ja już nie pamiętam nawet i kiedy, ale jeszcze w czasie okupacji zacząłem fotografować. W czasie okupacji jeszcze, a już głównie, głównie już po okupacji w latach tam 40 już rzeczywiście zacząłem fotografować, oczywiście typowym aparatem, starym aparatem. Także jeszcze nie pracowałem na historycznych zdjęciach. Tak często przede wszystkim Zamość fotografowałem w tym czasie. Jakoś tam nawet w czasie okupacji też tam czasem udało mi się pofotografować, ale to takie były fotografie właściwie nie bardzo nie bardzo czytelne, nie bardzo mówiące o historii Zamościa, no z uwagi na okupacyjną na okupacyjny czas.
Okej. A w sumie, dlaczego fotografia?
Dlaczego fotografia? To trudno, trudno powiedzieć. Ja polubiłem fotografię jeszcze w szkole. Jeszcze w szkole, jeszcze w liceum, w gimnazjum, jeszcze w liceum prowadziłem taką komórkę fotograficzną w liceum ogólnokształcącym, ale no ja wiem dlaczego fotografia. No polubił fotografię i już została mi do dzisiaj.
Studiował pan prawo w Lublinie?
Tak, prawo. Prawo w Lublinie. Zaocznie studiowałem, bo nie studiowałem tak w dziennych na dziennych studiach, tylko studiowałem zaocznie na Lubelskim Uniwersytecie, na Politechnice Lubelskiej.
I w tamtym okresie też towarzyszyła fotografia panu, czy…
No tak, tak. Z tym, że no to trudne okresy były, tak jak powiedziałem, ale no właściwie ja to zawsze mówię, że właściwie całe moje życie, cała moja działalność to opierała się na fotografii, na działaniu fotograficznym, chociaż no różnie bywało z tym. Czasem nie było forsy na zakupienie negatywów albo czasem co innego się robiło, bo trzeba było zarabiać na życie i na rodzinę. Także no trudniejsze czasy były w tych okresach początkowych, więc teraz byłoby troszkę łatwiej.
Teraz było troszkę łatwiej.
Teraz łatwiej, bo, bo biorę aparat, chodzę z aparatem, chodzę po mieście i czasem pofotografuję od ludzi, to co się dzieje w mieście i jakieś sytuacje, imprezy miejskie, także to nie zostawiam fotografii zupełnie już całkowicie, ale tak już troszeczkę wolniej, troszeczkę dokładniej fotografuję to, co mnie w szczególności interesuje.
A jak przejście na fotografię cyfrową? Bo obstawiam, że cyfrowo teraz.
No cyfrową tak. Trudno mówić o takim typowym przejściu na fotografię cyfrową tylko, bo cały czas uprawiałem fotografię analogową, ale i potem cyfrowa mi się podobała, dlatego że można było większą ilość zdjęć robić, bo fotografia analogowa była dosyć droga, trzeba było negatywy kupować i oszczędzać się w wykonywaniu zdjęć. Także potem przyszedłem już na fotografię cyfrową. Przez dłuższy czas robiłem i analogową fotografię. Jeszcze czasem tam próbuję coś tam robić, ale ale już nie bardzo mi się chce bawić i kąpać w tych zupach.
Jasne. Więc teraz można trochę więcej tych zdjęć zrobić. Mimo wszystko, mimo tego, że można zrobić więcej zdjęć, bo to cyfrowe, to zawsze można usunąć, to to chyba jednak ta uwaga z fotografii analogowej pozostała.
Tak, pozostała. Ja przyznam się, nie robię za wiele cyfrowych. Nie tłukę tak jak to inni tłukę setkami czy tysiącami zdjęć, ale no sporo robię, bo to no mniej kosztuje jak negatywy. Także ale mimo wszystko oszczędzam. Szkoda aparatu nawet tak do rejestrowania cyfrowego.
Teraz moglibyśmy przejść do roku 61. Czy pamięta pan co mogło wtedy się wydarzyć?
61. No trudno, ja już jestem już jestem nie takiej pamięci jaka była kiedyś.
To mam zapisaną datę dokładną 27 czerwca 61 rok. To wtedy powstało Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne.
No tak. 61 rok doprowadziłem do powołania towarzystwa zamojskiego towarzystwa fotograficznego, ponieważ początkowo byłem członkiem lubelskiego towarzystwa fotograficznego, ale potem sobie pomyślałem, no dlaczego Zamość ma nie mieć towarzystwa, tylko korzystać z lubelskich fotografii czy zapraszać lublinian do fotografowania. No i w tym roku rozpocząłem działalność fotograficzną od fotografowania Zamościa takiego już poważniejszego i fotografuję do dziś.
Te początki to jak to wyglądały właśnie przy otwarciu w ogóle?
No jak to początki? Ja już miałem trochę doświadczenie fotograficzne, bo w Lubelskim Towarzystwie Fotograficznym byłem już wcześniej kilka lat, także już miałem doświadczenie fotograficzne, także fotografowanie Zamościa przychodziło mi no zupełnie swobodnie i zupełnie bez żadnych problemów.
Ja wynalazłem gdzieś, że było 17 miłośników fotografii na początku.
Tak właśnie przy założeniu ZTF. Tak było 17 kolegów. To przede wszystkim koledzy byli, bo tam namówiłem kolegów, żeby się pozapisywali do towarzystwa i i no jakoś stworzyliśmy i działaliśmy. Działamy do dzisiaj.
No tak, dalej działa. A te początki były jakieś trudne może?
No trudne były. To była właściwie tylko fotografia analogowa. To jeszcze cyfrówka była w powijakach. Także to było dosyć trudno, ponieważ no jeszcze człowiek był młody i koledzy byli młodzi, a z forsą w młodym wieku nie było najlepiej. Także nie było dużo fotografowania, ale jednak mimo wszystko… zresztą dwa albumy wydałem już też zamojskie, trzeci jest w przygotowaniu. Także no jakoś tam pomaleńku, pomaleńku fotografowało się, szczególnie Zamość, bo to moje miasto.
A te początki właśnie jeszcze w ZTF to finansowaliście sami, czy udawało się gdzieś pozyskać jakieś finanse na funkcjonowanie towarzystwa?
Przeważnie ze składek. Przeważnie ze składek. To było finansowanie właściwie w większości przypadków ze składek kolegów, chociaż tam jak udawało mi się też czasem zdobyć pieniądze z miasta czy tam jakieś po przedsiębiorstwach. Nawet czasem chodziłem, żeby tam pomogli finansowo troszkę, ale no jakoś tam się udawało troszeczkę tych pieniędzy zbierać na działalność fotograficzną.
A w danym okresie takie właśnie chodząc i szukając tych pieniędzy, to jak wyglądało zainteresowanie ludzi fotografią?
Działalność fotograficzna już była dosyć szeroka w tym okresie powojennym, także udawało się i porozmawiać o fotografii, pooglądać fotografię i i przy okazji jakieś tam złotóweczki się dostawało. Zresztą różnie to bywało. Czasem nie można było uzyskać pieniędzy, ale jakoś tam się działało.
No bo dużo was nie było. I kto wpadł na pomysł, aby stworzyć biennale “Zabytki” w 68 roku?
Zabytki to ja wpadłem na pomysł. Niezainteresowany zawsze byłem Zamościem i w związku z tym postanowiłem zacząć organizować biennale zabytków. Zresztą no działa do dzisiaj. Tylko Andrzej tutaj poprzednik mój to już prowadzi, bo ja już nie miałem siły, żeby prowadzić taką działalność mocniejszą.
A jak właśnie te pierwsze to ciężko było zorganizować coś takiego?
Ciężko było zorganizować, ponieważ no ludzie nie mieli pieniędzy zaraz po wojnie, także trudno było z kolegami to załatwiać, ale jakoś udawało się. Niektórzy koledzy mieli trochę więcej pieniędzy, także udawało się czasem zorganizować porządne wystawy. Udawało mi się, ponieważ kolegów miałem w towarzystwach fotograficznych polskich, także udawało mi się ściągnąć wystawy do Zamościa i no sporo tych wystaw było organizowanych na terenie Zamościa.
A czy to był jakiś taki moment, że to tak zaskoczyło na ogólnopolskie?
No był taki moment. Ja całe życie fotografuję przede wszystkim Zamość, a tak w terenie czy w Polsce czy poza granicą to tak przy okazji, ponieważ no jest to moje ulubione miasto rodzinne, także właściwie to mogę fotografować tylko Zamość.
A właśnie, dlaczego tylko Zamość? Bo po studiach w Lublinie, no to można było iść do Warszawy, Krakowa.
No tak. Ja mam i Warszawę i Kraków i Stare Miasto warszawskie fotografowane, ale no taka dokumentacja pełna no to jest dokumentowanie swojego miasta i opisywanie go przez wiele lat.
Bo gdzieś tak mniej więcej mam zapisane w notatkach, że to trwa już jakieś 50 lat, ale pewnie będzie więcej jednak. A czy to był jakiś moment, w którym przyszedł pomysł do głowy, żeby to jednak fotografować ten Zamość i to jak on się zmienia?
Nie, to się nie zmienia. Ja cały czas fotografuję ten Zamość jeszcze, ponieważ oczywiście pozostawiam te zdjęcia albo przekazuję do muzeum, albo do archiwum państwowego. Także no sam w domu niewiele trzymam tych zdjęć, ale jeszcze jakby tam trzeba było wystawę zorganizować, to tych zdjęć mam jeszcze sporo.
Okej. No bo gdzieś znalazłem informację, że w 2021 roku był to moment przekazania 80 000 negatywów do archiwum państwowego. Dlaczego?
No żeby się przechowały, bo to w domu to różnie bywa z tym. Zresztą no ja mam jeszcze trochę tych kopii negatywów u siebie takich ciekawszych, ale no liczyłem, że jeśli przekażę do urzędów archiwalnych, to te negatywy przetrwają dłuższy czas i można korzystać z tych negatywów. Ja już nie ograniczam działalności. Kto ma negatywy, to może sobie z nich skorzystać, wydawać książki czy w książkach publikować.
Przy dokumentacji tego Zamościa na tej przestrzeni lat, to co było ważniejsze: wymiar artystyczny fotografii czy udokumentowanie tego?
Przede wszystkim dokumentacja, czysta dokumentacja, chociaż starałem się robić ją w taki sposób, żeby te ujęcia były ciekawsze, a nie takie “bach, bach, bach” i już. Także sporo tych dokumentalnych zdjęć jest właśnie takich ciekawych, zrobionych raniutko, czy w deszcz. Żeby ta dokumentacja była dosyć szeroka, a nie tylko taka, że się wyjdzie na miasto, postrzela i już załatwione wszystko.
A co się najbardziej zmieniło w Zamościu na przestrzeni tych lat?
Zamość się w ogóle zmienił. Ja pamiętam jeszcze przecież taki Zamość zaniedbany trochę, potem rozkopany. Ale zawsze ten Zamość fotografuję i uważam, że dobrze to robię.
No tak. Tutaj nie można odmówić doświadczenia i oka.
No tak, już właściwie dosyć wprawny jestem. Szkoda tylko, że właściwie nie robię już na filmach, chociaż jeszcze wszystko mam i kliszę mam i czasem mnie jeszcze kusi, żeby zrobić coś na kliszach, ale przede wszystkim robię taką dokumentację normalną. Ale no jeszcze pewnie będę robił zdjęcia na negatywach.
Jasne. Bo też w pewnym momencie powstało takie coś jak Galeria Ratusz. Skąd ten pomysł przyszedł?
No ja stworzyłem właściwie tę Galerię Ratusz w Ratuszu. Najpierw fotografowałem i robiłem zdjęcia w różnych miejscach i wieszałem w różnych miejscach wystawy, ale potem pomyślałem, że trzeba zrobić taką galerię ratuszową, miejską prawdziwą. Tu są wystawy otwarte – nawet jak ludzie nie wchodzą do środka, to z zewnątrz mogą pooglądać te fotografie. Tak pomyślałem, że trzeba zrobić tutaj salon fotograficzny.
No tak, bo to jest w Informacji Turystycznej w Zamościu, więc można wejść z ulicy albo przez szybę zobaczyć. Zachęcamy do wejścia.
Zapraszam zawsze. Nawet wycieczki najpierw pooglądają zdjęcia, a potem dopiero rozmawiają albo idą zwiedzać Zamość.
To w sumie powinienem zapytać, czy jest coś fotograficznego w Zamościu, czego pan NIE stworzył?
Sporo fotografii nie stworzyłem, czego czasem dzisiaj żałuję. Nie ma już niektórych budynków w mieście, które po prostu zginęły, a czasem takie miejsca, które ominąłem – podwórza niektóre – a dziś już nie da rady tego sfotografować, bo wyglądają zupełnie inaczej albo ich nie ma.
Czy są jacyś młodzi fotografowie, których pan wychował?
Jest sporo młodych fotografów, których nauczyłem. Trochę wyjechało, ale jeszcze jest sporo osób, które uczyłem. Mam nadzieję, jakby się tak ludzi popytać, to by powiedzieli, że Orłowski ich nauczył fotografować.
A co pan sądzi o obecnym prezesie ZTF-u?
O prezesie? Andrzej przejął po mnie towarzystwo i działa. Bardzo dobrze. Ja już nie mam zdrowia do prowadzenia tego. Przez tyle lat działalność towarzystwa była u mnie w domu. Wreszcie udało mi się “sprzedać” towarzystwo Andrzejowi, ale czasem jeszcze pomagam mu w wystawach czy imprezach.
Można pana spotkać na tych różnych imprezach w dalszym ciągu.
No tak, jakoś fotograficznie już chyba pozostanę do końca życia, o ile będę wiedział jeszcze, w którym miejscu w aparacie nacisnąć przycisk.
Cały czas mam zamiar wrócić do analogowej fotografii, ale przyznam się szczerze, już nie bardzo mi się chce w tych zupach bawić. Chociaż analogową fotografię można przecież potem przerzucić na cyfrę.
Dlaczego przez całe życie zdecydował pan się być w Zamościu?
Tu się urodziłem, tu mam rodzinę. Trochę żałuję, że wnuki i prawnuki przeniosły się do Warszawy, ale ja związałem się z Zamościem i postanowiłem tu pozostać całe życie.
A czy jest coś, co mógłby pan doradzić młodej osobie, która by chciała zacząć fotografować?
Zawsze mówię: fotografuj co chcesz i jak chcesz, a potem pogadamy, ja ocenię zdjęcia i powiem: “Tak nie rób, a to ci się udało”.
Czy jest w Zamościu coś unikatowego dla fotografów?
Dziedzińce w kamieniczkach, wnętrza dekoracyjne. Zamość ma wiele wnętrz, które należałoby zadokumentować dla przyszłych pokoleń, bo nowi lokatorzy często zbijają stare dekoracje, bo chcą mieć czyste, białe ściany.
A ma pan jakieś ulubione zdjęcie z Zamościa?
Mam kilka takich, które wiszą u mnie w domu na ścianie. Fragmenty kamieniczek, detale ratusza. Mam kilkanaście takich specyficznych zdjęć, do których lubię wracać.
Zamość mnie zawsze inspiruje i chyba do końca życia będę robił tu zdjęcia. Nie znudzi mi się to. Tak pokochałem tę dziedzinę, że nie da rady mnie z tego pozbawić.
Coś na koniec dla młodych ludzi?
Fotografujcie kochani, fotografujcie rodzinę, znajomych i sytuacje w mieście, wydarzenia i obiekty. W Zamościu przede wszystkim.
Dziękuję za rozmowę. Odcinek powstał dzięki stypendium prezydenta miasta Zamościa. Do zobaczenia na ulicy.
Ja również dziękuję. Przepraszam za złą pamięć.
