Transkrypcja

Łukasz Zwolan – Czy minimalizm może krzyczeć głośniej niż tysiąc słów?

0:00:01.480

Ślady, podcast o ludziach, których warto poznać.

0:00:04.400

Dzień dobry wszystkim. Ja nazywam się Kacper Ksykiewicz i witam w kolejnym odcinku podcastu Ślady. Dzisiaj naszym gościem jest Luk czy Łukasz Zwolan.

0:00:15.879

Myślę, że zostaniemy przy Łukaszu. Dobra, znajdujemy się w kawiarni Mazagran przy ulicy Pereca 16, do której serdecznie zapraszamy w każdej chwili.

0:00:26.920

Dokładnie tak.

0:00:30.840

I ten odcinek powstaje w ramach stypendium artystycznego prezydenta miasta Zamość. Dobra, tyle formalności.

0:00:40.719

I tak no prawie przy każdym gościu mam coś takiego na początku. No i tak mam takie coś o tobie, czyli Łukasz Zwolan to dowód na to, że w Zamościu można łączyć międzynarodową karierę artystyczną z pracą dla lokalnej społeczności. To artysta, który swoimi minimalistycznymi plakatami mówi o najważniejszych problemach współczesności od kampanii społecznych po międzynarodowe nagrody. Czyli historia o tym, jak wrócić do korzeni nie oznacza rezygnacji z ambicji, tylko ich przemyślane ukierunkowanie.

0:01:14.720

Kurde, jeszcze nikt tak o mnie nie powiedział. No ładne to, ładne, ładne. To się cieszą. Okej, to może zacznijmy od tego, od twoich początków. Jak to w ogóle się zaczęło u ciebie bycia artystą?

0:01:33.040

Początki. No początki pewnie myślę, że jakieś takie przejawy zainteresowania sztuką. Myślę, że to była podstawówka, a może nawet i później powiedzmy gimnazjum, to była kontynuacja. Miałem wspaniałe nauczycielki z plastyki, które no które w pewien sposób zakorzeniły we mnie po prostu tą miłość do sztuki, ponieważ uczyły nas tego, no oczywiście niewiele pamiętam z tamtych czasów, ale uczyły nas po prostu takiego innego spojrzenia na tą całą sztukę. niekonwencjonalne lekcje, plastyki, to myślę, że to jakby wpłynęło powiedzmy na mnie tak najbardziej, za co im oczywiście bardzo serdecznie dziękuję. Była to pani Małgorzata Czuj i pani Barbara Banaszkiewicz.

0:02:27.640

Nieźle, że pamiętasz nazwiska.

0:02:34.239

No do tej pory utrzymujemy kontakty, jesteśmy absolwentami tego samego liceum plastycznego, więc spotykamy się przy różnych jubileuszach tejże szkoły, więc myślę, że to zawsze te spotkania są takie po prostu naturalne, miłe, cóż więcej mógłbym powiedzieć. Jest sympatycznie.

0:02:55.720

Jasne. A czy pamiętasz może jakiś taki kluczowy moment, który cię popchnął w tą sztukę?

0:03:00.760

Kluczowym momentem była ta decyzja, jak wszyscy wiemy po gimnazjum należy napisać test dosyć dobrze, żeby dostać się do liceum ogólnokształcącego. Ten test poszedł mi nie najgorzej, ale też i nie najlepiej, więc jakby automatycznie zostałem ukierunkowany przez moich wspaniałych też i wychowawców i przede wszystkim dyrekcję dyrektora Bernarda Panasiuka, który po rozmowie z moimi rodzicami, to też pamiętam i po rozmowie oczywiście z moimi nauczycielkami od plastyki stwierdzili wszyscy jednogłośnie, żeby że nie stracę jak pójdę do liceum plastycznego. Tak. I to była, myślę, że najbardziej trafiona decyzja. Także również za to serdecznie dziękuję, zarówno rodzicom, jak i jak i moim nauczycielom i panu dyrektorowi.

0:04:01.439

To był plan czy przypadek?

0:04:06.439

Znaczy myślę, że to był na pewno jakiś plan, bo bardzo lubiłem w tamtych czasach rysować, przede wszystkim bardzo lubiłem malować i tak na dobrą sprawę od rysunku i malarstwa to wszystko się zaczęło. Przemycanie właśnie przez pani od plastyki różnych technik, no też jakby dawały mi pewne możliwości co do odkrywania tej sztuki i tej plastyki. Więc myślę, że to był pewien plan, ale też i może przypadek. No przypadek przypadek, że na przykład nie napisałem testu na najwyższym poziomie.

0:04:44.000

A jak twoi rodzice do tego podeszli?

0:04:48.560

Myślę, że nie mieli z tym problemu, bo ja moim rodzicom zawdzięczam wiele, ale też zawdzięczam im pewną taką wolność w pewnych sferach mojego życia i oczywiście to było wszystko kontrolowane, a może w późniejszych czasach nieco mniej, za co ich oczywiście przepraszam, a w szczególności moją mamę, ale myślę, że zareagowali na to bardzo dobrze. No i potem oczywiście otrzymywałem wsparcie od nich. Myślę, że to też jest duże duża pomoc przede wszystkim.

0:05:20.880

Tak, zgadza się. Więc obstawiam, że po tylu latach są raczej zadowoleni.

0:05:26.600

Mam nadzieję. Trzeba ich o to pytać.

0:05:30.919

A przychodzą na twoje wernisaże?

0:05:36.039

Z tego co pamiętam to lokalnie jak najbardziej tak ma tak rodzice byli na wernisażu w hotelu Arte gdzie kuratorem wystawy był Wojciech Stednik to był chyba bodajże 2022 rok tak byli rodzice także byli obecni

0:06:03.080

przy następnej okazji zapytam, próbuj Okej, bo my jesteśmy mniej więcej w podobnym wieku i twój dyplom był w 2008 roku.

0:06:13.479

Dokładnie tak. Tak, 2008 rok.

0:06:19.080

A i czego dotyczył?

0:06:24.720

No chyba cię nie zaskoczę, jak powiem, że dotyczył plakatów, więc to też ciekawa historia, ponieważ ja byłem w klasie projektowania graficznego u Michała Mazurkiewicza, który tak na dobrą sprawę zawsze to będę podkreślał, zaszczepił we mnie też w tej późniejszej fazie edukacji artystycznej zaszczepił we mnie tą miłość do projektowania i przede wszystkim do typografii, do plakatów, do prostych form. I bardzo długo się zastanawialiśmy. Liceum plastyczne trwało 4 lata, więc zastanawialiśmy się tak na dobrą sprawę co będzie tematem mojego dyplomu. I chyba myślę, że tutaj też wspólnie wspólnie wywnioskowaliśmy, że jednak idziemy w ten plakat.

0:07:05.479

Czy to była słuszna droga? Plakaty z tego co wiem do tej pory wiszą w liceum plastycznym. Prosiłem go, żeby je zdjął, ale pozostawił na pamiątkę w swojej pracowni.

0:07:19.080

Ale zdjął i zamienił twoimi nowszymi pracami czy innych uczniów?

0:07:22.440

Nie wiszą dalej tylko po prostu.

0:07:28.639

Ale nie, gdy chciałeś, żeby je zdjął.

0:07:34.080

Chciałbym, żeby je zdjął i wyrzucił, ponieważ jest coś takiego w tej fazie projektowej, tak? ta wczesna twórczość niekoniecznie się czasami artystom podoba w ich późniejszej twórczości i ja myślę, że tak jest w dużej mierze z moimi plakatami, że niektóre, że tak powiem, chciałbym poprawić, a niektóre po prostu niektóre mi się podobają, niektóre nieco mniej.

0:07:56.520

No tak, tak to jest niestety bycie artystą, który chce wracać i poprawiać w nieskończoność, więc w sumie w tym wypadku może pewnie do dzisiaj byś pierwszego plakatu nie wypuścił, gdybyś ciągle poprawiał.

0:08:08.960

Myślę, że tak by było. Ja jestem dosyć krytyczny do swoich plakatów. Więc myślę, że zawsze coś można poprawić. Tak, tylko że my tylko pytanie zasadnicze, czy faktycznie jest jest na to czas i potem powiedzmy taka potrzeba. No bo w sumie plakat się tworzy w odniesieniu do jakichś takich odczuć, tak? tu i teraz z jest no jak ja to nazywam dla mnie plakat jest czystym komentarzem graficznym codzienności różnych różnych rzeczy które się dzieją na świecie czy też w Polsce w naszym życiu ogólnie rzecz biorąc

0:08:54.399

twój dyplom dotyczył problemów społecznych

0:08:58.560

tak w pierwszej fazie miały być to plakaty związane z wydarzeniami. Tak to wzięliśmy, wzięliśmy sobie na biurko, jeśli dobrze pamiętam, listę takich świąt nietypowych, tak? Czyli na przykład kalendarium, gdzie były święta związane na przykład z wolne święto, święto spadochroniarzy, załóżmy święto międzynarodowy dzień na przykład już teraz nie pamiętam, dużo takich rzeczy było. na przykład no międzynarodowy dzień walki z otyłością bardziej poważne no światowy dzień walki z chorobą AIDS, ale były też takie dosyć błahe święta, że tak powiem pasowały mi pod realizację jakiś tam plakatów właśnie pod realizację tego komentarza graficznego. Więc to oczywiście zostało przesiane przez sito naszych jakiś takich odczuć i pomysłów, które potem zweryfikowały finalny twór. To nie pamiętam, czy to było 12 plakatów czy też nieco mniej, a może więcej. Trzeba byłoby się pytać archiwum szkolnego. Także taki to był proces.

0:10:27.079

A to była bardziej właśnie świadoma decyzja czy intuicja, że nie poszedłeś, nie wiem, w grafik bardziej w komercję aniżeli znaczy dyplomy były przeróżne. Ktoś ktoś projektował znak graficzny jakiejś instytucji, powiedzmy prywatnej. Ktoś projektował okładki do książek, które już istniały, które ktoś napisał wcześniej. Ja stwierdziłem, że no najbliżej mi będzie do tego po prostu takiego minimalistycznego spojrzenia na te na te nietypowe święta albo typowe, jak się później okazało, bo większość z nich była właśnie no dosyć znana, więc no to jest myślę, że to była pewnego rodzaju intuicja, ale mówię no ja nie żałuję, że poszedłem w ten plakat. Zresztą, no plakat został ze mną do dzisiejszego dnia.

0:11:25.279

Mam taką nadzieję. Tak, tak. No i co najdalej toczy się wokół tego plakat toczy się bój, chciałeś zaznaczyć. Tak. no, no tak. dalej używam tego języka graficznego, w którym jest plakat i chociaż w ostatnim czasie może troszeczkę m odłożyłem to projektowanie plakatów, a bardziej komentowanie rzeczywistości na dalszy plan, inne projekty w głowie albo też i w codziennym życiu, ale oczywiście plakat jak najbardziej mi towarzyszy i jest obecny.

0:12:05.079

A czy proces tworzenia właśnie tego plakatu, jak wtedy robiłeś je na dyplom, a do dnia dzisiejszego jakoś mocno się różni, ewoluował?

0:12:12.920

Myślę, że na pewno plakat czasami komentujący rzeczywistość należy zrobić w sekundzie, tak? Bo jak mawiają koledzy plakaciści albo ty go zaprojektujesz, albo ktoś inny, bo jednak to komentowanie rzeczywistości w plakacie nie jest jakimś takim po prostu indywidualnym torem, tylko zdarzają się podobne spojrzenia i myślę, że dobrze o tym mówię, że na przykład wielu artystów jest w pewien sposób podobnie podejść do tematu i przedstawić to graficznie. Więc jeśli chcesz mieć taki plakat w portfolio, musisz to zrobić tu i teraz. Ten proces zazwyczaj odbywa się przy pomocy komputera, ale ale no zdarza mi się i bardzo lubię projektować to, szkicować wcześniej na na kartce. No po prostu zwyczajnie w świecie no jakby zaczynam od tego źródła. No rysunek jest istotą w dziedzinie projektowania i nie chciałbym też o nim zapominać, ale oczywiście używam komputera do tych finalnych realizacji, aczkolwiek mówię to też z pewną z pełną odpowiedzialnością. Bardzo nie lubię pracy przy komputerze i bardzo nie lubię tego tego powiedzmy tej wektorowości, która jest widoczna na moich plakatach. Jak temu zaradzić jeszcze nie wiem.

0:13:38.440

Okej, to w sumie chyba, jeśli dobrze pamiętam, mam później te pytania o to, ale już jak jesteśmy w tych tematach plakatów i tym tej całej otoczki związanej ze społecznością, z plakatami dotyczących rzeczy, które właśnie się dzieją tu i teraz, to jak to jest właśnie, że robisz te plakaty, no tak jakby w sekundę, że tu i teraz jak dotyczą właśnie na przykład Eryka albo to, co dzieje się za granicą, za naszą wschodnią granicą. i tworzyłeś te plakaty, które właśnie no to się zadziało i zaraz był plakat do tego.

0:14:17.440

No na pewno przyczyniają się do tego no te wydarzenia, o których wspomniałeś, między innymi te wydarzenia. Może nie, nie wiem czy czy będziemy o tym jeszcze rozmawiać, ale na pewno też i pewnego rodzaju ta przestrzeń czasowa, no bo wiadomo jest, że no czasami na przykład nie wiem od zauważyłem delikatny, że tak powiem, spadek formy plakatowej, jak to brzmi, tak to brzmi w ostatnim na przykład y w ostatnim roku, ponieważ no może tego czasu jest nieco mniej, więc te komentarze też graficzne gdzieś tam chciałbym je zrealizować, ale zwyczajnie w świecie też odpuszczam, bo bo mówię, no czasami tego czasu jest mniej, są inne zajęcia i nie wszystko można skomentować, ale moi świetni plakaciści, koledzy czy koleżanki robią to po prostu cały czas, więc dobrze, że ten komentarz graficzny nie ginie w świecie, tylko jest obecny.

0:15:21.199

A jeśli chodzi o nie wiem o co pytasz dokładnie, czy chodzi ci o będzie mi tak jakby o ten proces tworzenia tego, że właśnie coś się wydarzyło teraz i wiesz co, no może nie za 5 minut, ale na drugi dzień powiedzmy już widzimy plakat dotyczący tego wydarzenia, znaczy tego zdarzenia.

0:15:39.160

No na pewno to jest jakiś impuls, ale też i potrzeba, ale tak jak mówię, no też to jest uzależnione i od pewnego czasu, bo wielokrotnie się zdarzało tak, że komentowałem coś, co chciałem skomentować, jakieś wydarzenie, które miało miejsce w świecie i wydawało mi się, że jest to ważne, ale finalnie na przykład brakowało mi czasu, żeby skończyć projekt, więc na pewno nie ujrzał on światła dziennego. muszę też mieć pewnego rodzaju takie przekonanie, że mogę to wypuścić i no biorę też odpowiedzialność za to, co prezentuje. Aczkolwiek według niektórych nie do końca, ale to są takie każdy ma prawo do oceny i każdy ma prawo interpretować te rzeczy po swojemu.

0:16:18.639

Tak, nigdy wszystkim nie dogodzimy, więc myślę, że to nawet nie chodzi o to. To to jest ja się cieszę, że mam swoich odbiorców i w sumie dzięki nim to robię i w dużej mierze dla nich też to robię. Tak to bym nazwał.

0:16:41.240

A czy mógłbyś nam opowiedzieć o konkursie na logo pery lubelskiej?

0:16:46.120

Z tego pytania się kompletnie nie spodziewałem albo tej nie spodziewałem się, że będzie ta historia poruszana. No konkurs jak konkurs. To z tymi konkursami jest różnie, tak? Bo proces projektowania znaku to nie tylko jest znak graficzny, tylko ja osobiście, bo zajmuję się też i projektowaniem znaków. Ja staram się patrzeć na to bardzo globalnie. Patrzę na to jako na całą identyfikację wizualną, która składa się z wielu elementów. i możemy to wymieniać, ale myślę, że niekoniecznie jest teraz taka potrzeba. Więc ten konkurs jakby zbudowany był na zasadzie, że no Opera Lubelska, która no przekształciła się w tą operę lubelską z teatru muzycznego, z tego co mam nadzieję, że nic nie mylę tutaj w Swoich, swojej wypowiedzi, ogłosiła konkurs na znak graficzny opery. po prostu zwyczajnie w świecie wystartowałem, ale też przyznam się, że o mały włos nie wysłałbym po prostu zgłoszenia, bo też no mówię, no czas tutaj też gra główną rolę.

0:17:55.840

Czasami po prostu jesteśmy w stanie zaprojektować coś i to wysyłamy. Różne konkursy, a czasami po prostu projektujemy i nie jesteśmy w stanie tego dokończyć, więc deadline jakby jest jasny i klarowny i zwyczajnie w świecie obawiałem się też, że nie zdążę. Udało się. Znak jak znak. Tak czułem, też tak zaprojektowałem. Wydaje mi się, że znak graficzny powinien być jak najbardziej prosty. Myślę, że taki jest, ale nie mi to oceniać chyba.

0:18:29.679

A nie wiem, byłeś zaskoczony jak zostały ogłoszone wyniki?

0:18:34.640

Oczywiście, że oczywiście, że byłem zaskoczony, bo bo te konkursy przyciągają bardzo dużo osób , więc też jakby kwestia tego, że akurat mój znak graficzny wygrał ten konkurs. Oczywiście potem w całym tym uzasadnieniu jurorów i padły konkretne słowa, dlaczego tak się stało. Potem jakby drugi człon tego konkursu składa się z zaprojektowania księgi znaku, która też jest niezwykle ważna w tego typu projektach, bo jak sama nazwa mówi, no jest to zbiór pewnych wytycznych, w których ten znak, znaczy no w których ten znak powinien być prezentowany i trzeba się tego ściśle trzymać. czy tak się dzieje w nie wiem, nie sprawdzam tego.

0:19:31.480

Więc był to jakby złożony proces konkursowy, aczkolwiek mówię, no to był tylko projekt znaku i potem księgi znaku. Ja uważam, że może teraz z perspektywy czasu powinien ten konkurs zostać ogłoszony na całą jakby identyfikację wizualną. Wtedy zupełnie inaczej pewnie podszedłbym do zagadnienia. Aczkolwiek ja w propozycji swojej przedstawiłem jak ten znak powinien wyglądać na różnych materiałach promocyjnych. Nawet zaprojektowałem dodatkowo jakieś takie plakaty, które prezentowały ten znak w odniesieniu na przykład do różnych wystawianych opery także mam nadzieję, że ten znak jest dobrze został przede wszystkim został dobrze przyjęty przez dyrekcję Opery Luberskiej i mam nadzieję, że im posłuży przez wiele lat.

0:20:29.320

A jak wygląda wtedy twoja praca? No bo jak jest konkurs, no to jest zazwyczaj tam jest te parę miesięcy na to, żeby się przygotować, przygotować właśnie swoją pracę. I to jest tak, że ty przez nie wiem te trzy miesiące powiedzmy myślisz czy czekasz do ostatnich dwóch, trzech tygodni i dopiero wtedy, a może bym zrobił.

0:20:46.760

Teraz zacząłem się zastanawiać, czy przypadkiem nie mam jakiegoś programu szpiegowskiego w komputerze, bo myślę sobie skąd skąd możesz o tym wiedzieć, a jednak tak jest. Znowu jest to uzależnione od pewnych czynników. Czasami to te to czasami ten projekt przychodzi tu i teraz. Oczywiście on wymaga doszlifowania, przeformatowania, wymaga też innego spojrzenia, dlatego też często ten pierwszy trafia do szuflady albo i ten piąty trafia do szuflady. A często jest tak, że po prostu faktycznie, znaczy nigdy, znaczy nigdy nie startuję w konkursach po prostu tak na półgwizdka, tak że wiem, że brakuje mi i i czasu i myślę sobie zrobię po prostu coś, żeby było i to wyślę, a nóż się uda.

0:21:42.960

To jest błędne myślenie. Zawsze staram się, jeśli tak, jeśli faktycznie brakuje mi czasu i no to i ten projekt nie jest według mnie przynajmniej dobry, nie idzie dalej. Po prostu zamykam go gdzieś w komputerze, w folderze i on po prostu czeka sobie, nie wiem na co, ale czeka. I nigdy też właśnie nie staram się tak na ostatnią chwilę wysyłać projektów na konkurs. No co innego, jeśli chodzi o konkursy plakatowe, tak? Bo często te konkursy są tematyczne, więc ja mogę sobie pozwolić na to, bo m pewnie w moim portfolio jakiś plakat będzie pasował do tematu danego konkursu, więc to tutaj już jest jakby to oczywiście tutaj mi się zdarza, nie ukrywam, nawet wczoraj mi się zdarzyło wysłać coś na m na ostatnią chwilę, aczkolwiek w tym roku było bardzo dużo takich konkursów czy wystaw No na których nie będę, ponieważ no zwyczajnie w świecie nie wysłałem pracy i to też oczywiście to nie jest jakieś usprawiedliwienie, ale myślę, że że ten świat tak goni do przodu i po prostu no czasami są inne rzeczy, które no są stawione na pierwszym miejscu.

0:23:04.360

Rozumiem. Ciężko jest nadążyć za tym, co się dzieje. Jak tak to musiał być cały czas siedzieć przed kompem i robić plakat za plakatem. No to byłoby dość dość niezdrowe. Aczkolwiek były takie i dni w moim życiu, gdzie tak się działo. Ja traktuję też plakat jako takie lekarstwo od jakiejś takiej codzienności, ale też traktuję lekarstwo jak mówiąc kolokwialnie, jak mam doła. Po prostu lubię wtedy zrobić jakiś plakat. Niekoniecznie w takiej smutnej narracji, ale ale tak to jest pewnego rodzaju odskocznia i pewnego rodzaju ratunek do do danej chwili. Tak, czasami się człowiek czuje nieco gorzej, więc ucieka w to, co kocha i lubi najbardziej.

0:23:54.080

A pokazuje się wtedy komuś?

0:24:01.200

Oczywiście taką główną recenzentką, a może nawet i krytykiem tych plakatów jest moja córka, która właściwie od myślę m już od dobrych pięciu albo sześciu lat. czasami nawet jest przy mnie przy procesie tworzenia tych plakatów, ale faktycznie zdarza mi się bardzo często m wybierając na przykład nie wiem jakieś jakiś plakat do konkursu, gdzie jest jakby dana liczba tych plakatów, które można wysłać, zdarza mi się pytać po prostu mojej córki o zdanie. No i z reguły jest tak, że Mela chce, żebym chce żebym wysłał inny plakat, a ja chciałbym wysłać inny, ale większości przypadków wybieram ten, który wybrała ona.

0:25:00.320

Jak to się sprawdza?

0:25:01.559

biorąc pod uwagę historię sprawdziło się to bardzo dobrze, bo to były dobre decyzje. Te plakaty kwalifikowały się do wystawy albo zdobywały jakąś nagrodę, więc myślę, że oczywiście to też nie jest tak, na przykład przy konkursach, no to jakby jest jeden twór, tak? Tylko on się różni powiedzmy jakąś kompozycją. coś jest bardziej przesunięte w lewo, coś jest wyśrodkowane, może jest inny krój pisma, inna kolorystyka, ale też nie do końca nie do końca znacząca, ale bardzo taka no delikatnie, że tak powiem, zróżnicowana. Hmm, no to wtedy h wtedy właśnie te ta ta prośba do mojej córki jest kierowana o to, żeby pomogła mi wybrać ten dany twór.

0:26:05.320

Lubi to chyba robić. też się ciągnie do plakatu, w ogóle do sztuki.

0:26:09.430

Jeśli Robloxa można nazwać sztuką, to jak najbardziej tak śmieję się oczywiście, Ale przejawia zainteresowania sztuką, bo lubi chodzić na wystawy, lubi chodzić na jakieś wydarzenia kulturalne, więc po prostu Myślę, że tak. Lubi bardzo rysować i malować. I też cieszę się, że na przykład prosi mnie o pomoc o pomoc w stworzeniu pracy na plastykę.

0:26:57.919

I tutaj oczywiście zaznaczam, w życiu nie zrobiłem żadnej pracy za moją córkę. Ja zwyczajnie w świecie i staram się podpowiadać to co to czego ja się nauczyłem właśnie od wspomnianych moich pań nauczycielek z podstawówki i czy z gimnazjum czy też po prostu z liceum plastycznego. Tak nawet jak trzymać kredkę, bo umówmy się nie wszystkie nie wszystkie szkoły kładą nacisk na powiedzmy nawet na tą plastykę. Tak. No wiemy, że jest tam podejście takie, że jest to jednak tam jest więcej dzieci, więc te zajęcia indywidualne nie wchodzą w grę. Ale staram jej się pomagać, staram jej staram się uczyć ją właśnie używać tego narzędzia, czy też farby, czy też kredki. Jest przy tym bardzo dużo zabawy, ale też i nerwów.

0:27:54.080

Jej czy twojej?

0:27:54.080

O, on ma to po mnie, więc naszych uznajmy to, że to są wspólne nerwy. Okej. Moje jakieś takie wygórowane ambicje, a jej taka frustracja wynikająca z tego, że tato, ja to zrobię po swojemu w tym momencie. A więc, ale cieszę się, że jest pewnego rodzaju indywidualistką, bo ja też jestem indywidualistą.

0:28:16.159

No dobrze, bo obstałem, że skali by zabrakło w szkole, gdybyś ty za nią robił pracę.

0:28:23.840

Nie no, aż tak to pewnych rzeczy gdybyś robił, gdybyś robił, gdybym, gdybym robił no to no myślę, że tak to nie działa. No pewny pewne rzeczy pewne rzeczy się zapomina i jeśli człowiek nie rysuje albo nie maluje na bieżąco, no to to to tak jak język zanika nieużywany po prostu.

0:28:44.360

Dobrze znalazłem, to bardzo dużo też współpracy miałeś ze stowarzyszeniem zamojskiego klubu jazowego.

0:28:55.000

Tak. Z racji tego, że do tego stowarzyszenia właściwie należy od 2000 Chyba roku, jest to mi bardzo bliskie miejsce, zarówno stowarzyszenie, jak i klub jazzowy i tak na dobrą sprawę [Muzyka] właściwie przez ten plakat to wszystko się zaczęło. ta cała współpraca i właściwie praca w stowarzyszeniu, bo też nie ukrywam, że w stowarzyszenie Zamojski klub jazzowy przez lata też zajmowałem się współorganizowaniem różnych imprez i niekoniecznie tylko i wyłącznie projektowałem plakaty, więc to też jest ciekawy etap w moim życiu i ciekawa no no kawał historii związana z tym miejscem związanej z tym miejscem Jeśli masz jakieś pytania, wal śmiało odnośnie stowarzyszenia, nie?

0:30:02.880

Okej, bo jeśli dobrze znalazłem, to nazywają cię Jazznowidz.

0:30:06.360

Był taki projekt. To jest właśnie właściwie nazwa wymyślona przeze mnie. to była grafika, która znaczy ta gra słów nawiązywała do patrona stowarzyszenia, czyli do Mietka Kosza. E, wydaje mi się, że jakby jasnowic, jazz nowic pasuje do niego w pełni. I mówię, no to była chwilowa też, to była to był chwilowy projekt, który wylądował finalnie na koszulkach. które można było nabyć podczas nie pamiętam której odsłony jazz na kresach.

0:30:48.039

Kolejną rzeczą, którą mam nadzieję, że dobrze znalazłem, że w 23 roku twoja praca została doceniona globalnie. Jest jej dobrze, to znalazłem. To był plakat Stop Deforestation w New Jersey,

0:31:08.080

wszystko się zgadza. Nie wiem czy to są te lata w New Jersey mówisz o konkursie interkontynentalnym konkursie na plakat poster Stars i tam, że tak powiem tak ona zdobyła nagrodę Złoty medal Stop the forestation jest to prosty przekaz na którym jest sowa, a zamiast oczu ma dwie szerokie piły , które są powszechnie stosowane do wycinki lasów. Więc sam tytuł właśnie wskazuje, ale też jakby no utożsamia nas też z ochroną tego pięknego gatunku, który ja osobiście bardzo lubię. Ta słowa jakoś też mi towarzyszy dziwnym trafem w moim życiu, ale w tym New Jersey też też zdarzyło mi się nie pamiętam w którym roku zdobyć Grand Prix tego konkursu i to też było dla mnie zaskoczenie. Hmm. A ten plakat, który, z który wtedy zdobył to Grand Prix, Grand of the Show, był związany z Kanadą. Był projektowany jako plakat związany z celebrowaniem święta w Kanadzie, tak, Kanada tej 2021, więc to to New Jersey jest mi bardzo bliskie plakatowo, może muzycznie też.

0:32:48.919

byłeś? Nie, jeszcze nie. Jeszcze nie, jeszcze nie. No z tym New Jersey wiąże się też kolejna historia. Nie wiem, pewnie mogę o tym powiedzieć, bo w sumie czemu miałbym nie powiedzieć o tym. ponieważ po którymś chyba po dwóch latach tego konkursu zostałem zaproszony do grona jurorów tego właśnie konkursu, gdzie no zwyczajnie w świecie wybierałem pracę też i moich kolegów i koleżanek, co było dla mnie bardzo z jednej strony m pięknym wydarzeniem, a z drugiej strony było bardzo peszące dla mnie, bo, bo zwyczajnie wiecie czemu ja miałbym wybierać pracę moich przyjaciół i kolegów, ale stwierdziłem, że no my projektując te plakaty spotykamy się gdzieś tam na tych wszystkich wystawach. może nie fizycznie, ale też nasze plakaty przede wszystkim się spotykają i konfrontują na ścianach, więc po prostu nie wiem czy konfrontuję to dobre słowo, ale jeśli chodzi o jakieś patrzenie na jakąś jakieś dane wydarzenie w świecie to myślę, że no tak jak wcześniej wspomniałem każdy artysta ma inny przekaz i może to naszkicować w zupełnie inny sposób, ale zdarzają się bardzo podobne prace i tak na dobrą sprawę ktoś mógłby powiedzieć, że że to robiła ta sama osoba, bo jest ten sam pomysł, ta sama myśl graficzna, ale zdarzają się też takie rzeczy.

0:34:28.280

I wracając jeszcze do tego jurorowania, to też była bardzo ciekawa ciekawa sprawa, biorąc pod uwagę fakt, że początkowo myślałem, że właśnie tam pojadę, ale to wszystko się odbywa w dzisiejszych czasach za sprawą po prostu łącz internetowych i głosowania na dany plakat albo wymiany zdań z innymi jurorami, którzy też byli jakby z całego świata, bo byli tam moi koledzy z z Japonii, z Armenii również i z Polski, z Niemiec, więc po prostu to też było ciekawe, że mogliśmy też wspólnie wymieniać się pewnymi spostrzeżeniami na na dany na dany projekt. Bo tak to już jest w tym świecie, że często bywa tak w tym świecie plakatowym i w tym świecie konkursu, ale myślę, że to jest w różnych sferach konkursowych, że w jednym roku ktoś startuje do konkursu, a potem załóżmy może być też w jury i potem to się tak jakby odwraca. No jest ta wymienność, nazwijmy to tak. Reasumując, bardzo się cieszę, że i wystartowałem w tych konkursach w New Jersey, ale też i że miałem taką szansę, bo dla mnie to jest niezwykła nobilitacja być wśród jurorów takiego konkursu.

0:35:49.599

A co jest, nie wiem, fajniejsze właśnie wygrać czy być nominowanym właśnie do jury?

0:36:00.720

A to ciężkie pytanie. Ja myślę, że najfajniejszą rzeczą jest być nie wypaść z tego obiegu plakatowego i tak jak wcześniej wspomniałem, że teraz troszeczkę na bakier jest tą częstotliwością, jeśli chodzi o te wystawy, gdzie moje plakaty biorą udział, czy też konkursy, do których aplikuję, ale wydaje mi się, że m ja zawsze wiadomym jest, że wygrana jest super sprawą. No bo kto nie chciałby wygrać, tak spośród tysięcy czy setek prac wybierają twoją grafikę, ale trzeba zawsze być w tym wszystkim tym projektantem, który po prostu jest w danym momencie jest na prestiżowej imprezie, wisi na ścianie i spotyka się z innymi uczestnikami konkursu czy uczestnikami wystawy. Często są to twoi nie wiem wykładowcy, twoi mentorzy. Także to też to jest niezwykłe wyróżnienie być na jednej ścianie, wisieć z nazwiskami, co tu dużo mówić. Myślę, że na to pytanie odpowiem właśnie tak i tu postawię kropkę.

0:37:11.119

A czy masz właśnie jakiś swój plakat, który uważasz, że jest najbardziej udany z tych wszystkich? Nie wiem, jesteś najbardziej z niego zadowolony?

0:37:18.800

Tak jak wspomniałem, mam bardzo dużo plakatów, z których nie jestem zadowolony, ale mam swoje ulubione plakaty i nawet ostatnio wspominałem w rozmowie z z przyjaciółmi, że są takie plakaty, które są mi bliskie i myślę, że m chociażby wspomniany stop the forestation, czyli plakat z sową jest mi bardzo bliski. Może są to też, może to też jest jakiś klucz właśnie tych plakatów, które może coś tam zdobywały albo gdzieś tam się pojawiają na różnych imprezach i i myślę, że jest kilka takich plakatów, z których faktycznie jestem zadowolony i no i myślę, że jest to bardzo mała grupa tych plakatów, których nic bym nie poprawiał i nic bym nie zmieniał, więc myślę, że to jest ten klucz. bardzo lubię. Nie wiem dlaczego, ale bardzo mi przypadł do gustu. Przypadł do gustu. Bardzo lubię projektować plakaty ekologiczne, bo to też jest tak jakby kategoria czy konkursowa, czy bardzo dużo jest wystaw poświęconych tym plakatom i tej kategorii i bardzo, bardzo, że tak powiem, ona mi leży i bardzo lubię projektować plakaty właśnie związane z ochroną środowiska e czy też po prostu plakaty ekologiczne.

0:38:54.760

Okey czyli to wychodzi na to, że to dosyć ważny temat dla ciebie.

0:39:00.480

Myślę, że tak. No myślę, że dla bardzo wielu osób, nawet nie mówimy teraz tutaj już o artystach, ale dla bardzo wielu osób, dla mieszkańców tej planety, no ochrona środowiska jest znaczącą kwestią. Aczkolwiek czy my tak dbamy o to środowisko? Tego nie wiem. Chyba raczej nie.

0:39:20.680

Zgadzam się. A tak w sumie jeszcze do tego wracając do tego plakatu to skąd pomysł na sowy i te piły w oczach?

0:39:31.880

Sowa, sowa mi się kojarzy, jak już wcześniej wspomniałem, jest to jakiś dla mnie ważny gatunek ptaka, tak jak i bocian, o którym jeszcze nie wspomnieliśmy, ale m nie wiedzieć czemu. Może też ja taką sową trochę jestem, że po prostu lubię funkcjonować bardziej w tym nocnym środowisku. Kiedyś sowa przyleciała na taras w moim domu rodzinnym, siadła i przesiadywała tam przez bardzo długi okres. Przelatywała niemalże codziennie. Widziałem te piękne oczy i w tych pięknych oczach dostrzegłem też bardzo duże, olbrzymie piły, które po prostu na potęgę czasami niesłusznie tną ten las. Więc to było takie chyba kluczowe w doborze tych elementów, które zbudowały jakby tego ptaka na nowo. Tak. Bo zastąpiłem te piękne i bardzo wyraziste i duże oczy czymś, co tak na dobrą sprawę te oczy niszczy.

0:40:57.359

A co z tym bocianem?

0:41:03.280

Bocian. Bocian też jakby tak na dobrą sprawę Bocian to mi otworzył taką furtkę plakatową, bo był kiedyś taki konkurs w 2019 roku zorganizowany z czy na przełomie 2019 roku 2020 roku. Był to konkurs zorganizowany przez Stowarzyszenie Twórców Grafiki użytkowej i przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, a dotyczył 30lecia powołania grupy wyszehradzkiej. a tak zwanej V4 i ja tam w tym bocianie przemyciłem, y, mogę to nazwać chyba plakatem typograficznym, bo są tam cyfry, ale też jest i jakby postać tego bociana , ale V4 V zastępuje, litera V zastępuje mu dziób, a cyfra cztery zastępuje ten taki powszechnie znany układ jego nóg, gdy wypatruje w łąkach różnych zdobyczy i czai się w zaroślach, więc stwierdziłem, że ten to połączenie tego skrótu V4 no i tego ptaka, który jakby pewnego rodzaju jest związany właśnie z tymi czterema krajami, które tworzą, występuje na jakby w naturalnym środowisku, zarówno i na Węgrzech, jak i w Polsce, czy na Słowacji, czy też w Czecha, w Czechach. Więc jakby połączyłem to wszystko do siebie i stwierdziłem, że on mógłby być dobrym takim reprezentantem po prostu tej właśnie grupy, tego złączenia tych czterech nacji. Plakat nazywał się tożsamość. Bo myślę, że jakby jest to w niektórych kręgach bocian jest też taki uważany za jakiegoś takiego magicznego ptaka. A dla mnie jest to taki bardzo polski symbol też, więc wydawało mi się wtedy, że to była słuszna droga, bo właściwie do tego konkursu zgłosiłem chyba dwa plakaty i ten bocian został, że tak powiem, zauważony.

0:43:18.400

A to jest tak, że jak tworzysz taki plakat, to jest, nie wiem, pierwsza myśl o to będzie bocian, czy to po prostu tworzysz kilka różnych i nagle takie oświecenie przechodzisz, że może bym

0:43:31.000

No w tym przypadku ta ten skrót V4, gdy ja go rozkładałem, rysowałem na kartkach, czy też dobierałem odpowiedni krój pisma i skupiłem się na kolorystyce bardzo ograniczonej, bo tylko do czerwieni, bieli i czerni, więc automatycznie to się zaczęło jakoś tak rysować, no. Żaden wróbel nie stoi tak jak bocian, prawda? Więc ta czwórka idealnie pasowała do tego układu nóg. No i ten bocian faktycznie potem też był gdzieś mi gdzieś w moim życiu był obecny, bo też ten plakat wysłałem w moim debiucie do do konkursu do Triennale plakatu w Trnawie na Słowacji. Jest to znaczący konkurs, jeśli chodzi o te, o ten świat projektowy i plakatowy i on tam wtedy zdobył drugą nagrodę i to też jakby o tym mówię, bo to też jest dla mnie bardzo nie chcę używać sformułowania cenne trofeum, ale jest to dla mnie naprawdę prestiżowa nagroda, bo to jest naprawdę konkurs o dużej randze projektowej.

0:44:42.440

A te plakaty to można tak wysyłać sobie na różne konkursy, czy już jak na jednym, nie wiem, wygrałeś, to już później już go nie możesz użyć na innym konkursie?

0:44:49.240

To oczywiście też jest w zapisie poszczególnych konkursów i w regulaminie tych konkursów bywa też tak, że jest tam wyboldowane bardzo duży czcionką, że nie można tych plakatów jakby wysyłać na inne konkursy. Ale to mówię, no w dużej mierze to zależy od regulaminu konkursów. Czasami są konkursy, gdzie na przykład można wysłać prace stworzone na przełomie dwóch ostatnich albo trzech lat. To głównie tyczy się biennale organizowanych co dwa lata, albo też i triennale organizowanych co trzy lata.

0:45:28.760

A czy mógłbyś nam trochę opowiedzieć o kampanii, która szła bodajże pod hasłem Wielki Hałas dla Łukasza?

0:45:39.880

O, o. I tu mnie masz, bo właśnie w ostatnim czasie moja przyjaciółka Anna Szczerba Mroczek wysłała mi znakomita wokalistka związana ze środowiskiem zamojskim, artystka wysłała mi przypomnienie właśnie tego wydarzenia. Nie byłem tam obecny ciałem, ale duchem jak najbardziej. A chciałem byli obecni ludzie, którzy wtedy mi pomagali i pomogli, bo tak to trzeba o tym mówić, za co jestem im bardzo wdzięczny. To kolejna okazja do właśnie podziękowań. Myślę, właśnie choroba wpłynęła jakoś na twoje postrzeganie sztuki, ludzi.

0:46:34.520

Choroba przede wszystkim zweryfikowała mi przyjaciół. Pomógł, czy mi pomogła w odbiorze sztuki, czy ma wpływ? Myślę, że na pewno w jakimś tam stopniu tak. Bo też co tu dużo mówić, często zdarza mi się projektować plakaty właśnie związane z tą sferą czysto medyczną. Zdarza mi się wspierać różnego typu akcje, czy wystawiając plakaty na licytacje, czy też przekazując plakaty na licytację, czy też je sprzedając i i zwyczajnie w świecie z, bo takie też sytuacje miały miejsce, że po prostu była taka potrzeba i własnym sumptem je sprzedawałem i przekazywałem pieniądze osobom, które tego potrzebowały. Myślę, że jak najbardziej jest to jakiś odcisk tej choroby na tych plakatach.

0:47:41.480

Bo też tak na dobrą sprawę pobyt w szpitalu, no może tam nie było okazji, miejsca. robiłem tam zupełnie inne rzeczy i nie w głowie było mi projektowanie plakatów, ale pamiętam, że tak na dobrą sprawę właśnie ten taki pierwszy plakat konkursowy właśnie tego bociana wysłałem właśnie wtedy do na konkurs i to w dużej mierze no przychodzi taka weryfikacja też po tych wszystkich kwestiach chorobowych, czy czy jesteś w stanie robić inne rzeczy, czy jesteś w stanie funkcjonować w tym świecie. projektowym, czy jesteś w stanie robić inne rzeczy fizycznie i zarabiać tym załóżmy. No ja niestety nie byłem w stanie pracować fizycznie, więc stwierdziłem, że muszę też znaleźć jakiś sposób na życie. Hmm, więc to projektowanie jakby też było pewnego rodzaju lekarstwem i odskocznią, ale no mogę chyba powiedzieć też, że ta choroba mi pomogła w pewien sposób zacząć pukać do tego świata plakatowego, artystycznego, bo wszystko właściwie miało miejsce jakby już po te znaczące imprezy plakatowe.

0:49:02.799

A długo ci zajęło powrót w sensie zwalczenie choroby?

0:49:08.960

No wiesz co, jesteśmy już na tym etapie, że 9 grudnia, tak się składa, będę miał kontrolną wizytę w swojej klinice w Lublinie, gdzie spędziłem trochę czasu i jak znam życie i mojego doktora, jego guru medycznego doktora Tomasza Gromka, jak popatrzy w papiery medyczne to powie, że Łukaszu, to już To już 9 lat, więc tak, tak jest co roku.

0:49:45.400

Powrót. Powtarzam tak, że ta choroba mi naderwała pewne metki przydatności i funkcjonalności w takim normalnym świecie. No bo są jakieś następstwa. Tak. To to to nie jest tak, że pomówimy tutaj o ostrej białaczce limfoblastycznej, bo taką miałem diagnozę. Ale te następstwa po przeszczepowe są jakby no też znaczące, tak? Bo to są to jest leczenie i sterydowe, i te medykamenty, które mają ci pomóc, a jednocześnie czasami ci wyniszczają organizm. Więc no to to wszystko ma jakie wszystko gdzieś tam ma swoje konsekwencje i coś, co niby ma ci pomóc jest jakby też może ci w pewien sposób zaszkodzić, tak? I ja tego nie ukrywam i o tym też szeroko gdzieś tam kiedyś mówiłem, że że był taki moment w tym pierwszym jakby cyklu leczenia, gdzie właśnie za pomocą chemioterapii wyniszczano, znaczy przysposobiono mój organizm do dalszej walki. Potem następuje akcja szukania dawcy, bo w moim przypadku przeszczep był według i wiedzy lekarzy i też według wszelkich książek, które o tym traktują był jedyną drogą, która może może sprawić, że będę jeszcze na tym świecie egzystował przez ileś tam lat.

0:51:17.160

A potem kwestia tego, co się działo po przeszczepie, to są to są już rzeczy, które no były jednak bardziej inwazyjne, jeśli chodzi o moje wnętrze, niż ta ten wcześniejszy proces, niż nawet sama diagnoza, bo to wypadkową tego przeszczepu są między innymi na przykład endoprotezy stawów biodrowych, więc no mówię, no to są to są takie wypadkowe pewne rzeczy, które po prostu zdarzają się już po wydawać by się mogło już po tym finalnym, tak etapie.

0:52:07.000

Dziewięć czat już. Ja miałem jeszcze jakieś chwilę zwątpienia. No to tylko świat robotów. Nie ma chwili zwątpienia. Oczywiście, że tak. wielokrotnie były takie chwile, ale trafiłem na bardzo dobrą grupę lekarzy, którzy na samym wstępie powiedzieli mi, że jakby 70% to jest moja głowa, 20% to ich wiedza, znajomość medyczna i I farmaceutyka, a 10% w to co wierzysz. czy albo w Boga, albo w gwiazdy. Więc no ja sobie to jakoś wziąłem za taką tarczę, z którą szedłem po prostu przez ten przez ten etap, ten pierwszy etap

0:53:03.920

i ten potem etap przeszczepowy, gdzie też był podzielony z kolei na różne etapy, bo żeby przeszczepić co jest coś co jest zdrowe w tym przypadku szpik od dawcy, no potrzeba, że tak powiem, wyniszczenia wszystkich komórek, które są w tobie, się mieszczą, czyli reset całkowity, żeby żebyś dostał coś od obcej osoby, tak? No i potem jest ryzyko, czy to faktycznie Zadziała i tak to wszystko działo się w Lublinie. Przygoda z, bo tam trafiłem do kliniki, która przygotowuje ludzi do przeszczepu. Wykonują tam nie wykonują tam. Chyba prawdopodobnie to się ma zmienić. A może już się zmieniło, nie wiem. nie wykonywali wtedy tam przeszczepów od dawców niespokrewnionych. Więc ja zostałem na ten drugi etap przygotowań do przeszczepu skierowany. Po tym jak już dawca się znalazł, skierowany zostałem do Katowic, do kliniki, gdzie również trafiłem na świetnych profesorów i lekarzy. I w jednym i w drugim przypadku byli to, ja to zawsze powtarzam, że każdy lekarz powinien być człowiekiem i to byli zwykli ludzie, którzy po prostu mieli w sobie empatię i przede wszystkim traktowali cię jak dobrego kumpla, któremu trzeba pomóc i myślę, że to też mi dużo pomogło wtedy.

0:54:36.559

No tak. Niestety nie wszyscy tacy są, ale chyba się zmienia biorąc pod uwagę lata i ten, że coraz młodsi przychodzą do pracy jako lekarze. No myślę, że Ale to jak wszędzie. Tak, oczywiście. No to jest jak wszędzie, nie? To to no to chyba to nie będziemy tutaj się bawić w wyrocznie. Nie, nie, nie, nie. A ten, ale chodziło mi, chodzi mi o to, że wcześniej, gdzie pomieszkiwałeś, bo chyba nie w Zamościu. Wcześniej mieszkałem w Warszawie. I mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że jak jechałem tam pierwszy raz, to nie wiedziałem, że tam będę mieszkał przez 9 lat, bo tyle, bo tyle tam faktycznie stacjonowałem. 7 lat uczyłem się kochać tego miasta i uczyłem się funkcjonować w tym mieście i udało się. Po tych dziewięciu latach praktycznie nie chciałem wracać.

0:55:39.079

No dlaczego wróciłeś?

0:55:43.640

Sprawy rodzinne zwyczajnie świecie mnie tutaj ściągnęły. Nie będziemy wchodzić na sferę biznesową czy materialną, ale zdecydowanie inne są, że tak powiem, wymagania finansowe w kontekście zakupu mieszkania czy też jakiegoś domu tam w Warszawie czy tutaj na wschodzie. Aczkolwiek niektórzy mówią, że są porównywalne. No powrót był jasny i klarowny. Taką decyzję podjęliśmy z rodziną. Więc jesteśmy na razie u moich rodziców. Aczkolwiek niedługo to się zmieni, mam nadzieję.

0:56:28.480

I jak ten powrót do Zamościa? Nie, nie było ci, nie wiem za ciasno, bo Warszawa jest jednak ogromna w porównaniu do Zamościa.

0:56:38.760

Wiesz, ja nigdy nie lubiłem tych dużych miast, stroniłem od podróży do takich miejsc. Ja zawsze się czułem bardzo dobrze w na metrażu, powiedzmy nawet metr na metr i wcale nie mówię o toalecie. Zwyczajnie w świecie stroniłem od tych dużych miast. Ale też wiem, że duże miasta dają możliwości i rozwoju i jakiejś kariery zawodowej. I tak na dobrą sprawę, pomijając te lata, gdzie chorowałem, bo to też jakby w Warszawie mieszkałem od 2013 roku, zachorowałem 2016 roku, więc powiedzmy te dwa lata były jakby wyjęte z życia w tym wielkim mieście, potem rekonwalescencja i w Lublinie, w szpitalu i potem już w domu rodzinnym, bo cóż, jak nie rosół mamy, postawi nas na nogi.

0:57:46.760

Więc myślę, że nie czułem się tam też źle. A ale nie wiem też o jakim tutaj co masz konkretnie na myśli mówiąc jak się tutaj czułeś wracając. Czy chodzi ci tutaj o kwestie w sensie czy nie brakowało? No bo tak jak mówiłeś, w Warszawie jednak mają są te perspektywy zupełnie inne na rozwój i czy to tak jakby się trochę nie dusiłeś tej dziedzinie w tej dziedzinie. Sam wiesz, że można pracować, wiesz, siedząc przy jednym stoliku i można obsługiwać zlecenia z Japonii czy też z Chin. Ja tu wróciłem też nie powiem, bo ten powrót do tego miasta, które bardzo kocham i jestem związany z nim praktycznie od momentu, kiedy zacząłem wagarować w gimnazjum i uciekałem do Zamościa, nie powiem, ten powrót był trudniejszy niż aklimatyzacja ta siedmioletnia w tej Warszawie.

0:58:47.640

Mówię to całkowicie szczerze, bo niby wracasz do miejsca, które dobrze znasz, wracasz do miejsca, gdzie faktycznie czekasz na tych ludzi. których też dobrze znasz i niektórzy są, a niektórych już nie ma, a niektórzy gdzieś tam wyjechali i faktycznie też no nieobecność w danym miejscu i jakby brak takiego nie wiem werbalnego kontaktu z innymi ludźmi, no sprawia, że albo po prostu już ten kontakt tak nie wygląda, albo po prostu to się jakoś z automatu powoli wykrusza i i też no oczywiście pojawiają się nowi znajomi, nowi, y, przyjaciele. M, ale też myślę, że był to taki dla mnie ciężki powrót pod względem jakiejś takiej m może sobie zupełnie inne rzeczy wyobrażałem, że może bardziej tutaj będę mógł się jakby tak rozwijać.

0:59:43.960

Nie wiem, zawsze marzyłem o pracowni, szukam w dalszym ciągu tej pracowni, y, która mogłaby być takim studiem projektowym y otwartym albo zamkniętym w zależności od tego jaka jest potrzeba, gdzie można byłoby prowadzić jakieś warsztaty z dzieciakami, bo też bardzo lubię y to robić. I myślę, że ta taka niemoc w poszukiwaniu tego może, bo ja zawsze wiedziałem, że ja nigdy nie mogę być artystą w swoim domu, bo domu tak na dobrą sprawę na razie go nie mam, ale ten dom strefa, która powinna być zarezerwowana dla domowników i nie dla twojej jakby płaszczyzny w głowie szufladki w głowie, która ma nazwę sztuka czy artyzm, więc no nie ukrywam, że nie ukrywam, oczywiście nie traktuję tego tutaj i nie traktuję tego jako tutaj apel albo moje jakieś takie utyskiwania, ale też faktycznie brakuje mi tego miejsca, gdzie mógłbym sobie po prostu wyjść i otworzyć coś, zrobić coś nowego, zaprojektować plakat, pomazać ściany. prosperować, odbić odbitkę, zrobić linoryt, tego typu rzeczy.

1:01:12.039

No tak, to jest ciężko jest u nas o takie rzeczy. Jesteśmy dosyć małym miastem, jeśli o to chodzi.

1:01:23.359

Myślę, że myślę, że to miasto ma bardzo duży potencjał i myślę, że przyjaźnie to miasto patrzy na mówię tutaj o artystach, bo jakby tej odnogi sztuki się trzymamy, więc y może to jest pewnego rodzaju jakoś jakaś moja nieudolność w poszukiwaniu, nie wiem. Ale takie mi towarzyszą odczucia, więc jestem całkowicie szczery.

1:01:53.079

Jasne. To już powoli kończąc. Co byś powiedział młodej osobie z Zamościa, który myśli o karierze artysty,

1:02:05.079

żeby etap edukacji wzięła bardzo poważnie do siebie, żeby żeby robiła wszystko, żeby potem nie miała takiego spostrzeżenia, że które mi towar towarzyszy do wielokrotnie, że chciałbym wrócić do szkoły i zupełnie podejść do innych tematów jeszcze raz. Bardziej się przykładać do lekcji rysunku, bardziej się przykładać do lekcji malarstwa, więcej czytać o historii sztuki.

0:02:42.240

I myślę, że to samo też powtarzam mojej córce, że są po to są ci nauczyciele wiadomo, że tam czasami jest jest to zderz zderzenie uczeń z uczeń na linii uczeń nauczyciel, student, wykładowca, ale wydaje mi się, że no ktoś ma pewną wiedzę i jeśli się nie udzieli, to trzeba po prostu brać y brać całą chochlą, ale potem dozować te swoje umie umiejętności malutką łyżeczką, bo też nie można jakby od razu po prostu zachłystnąć się tym światem twórczym. Tak mi się wydaje.

1:03:28.760

Ej, a jeszcze, bo w sumie parę chwil wcześniej mówiłeś o tym wagarowaniu. O, to ciekawy temat. Więc z perspektywy czasu teraz jak miałbyś dalej bym wagarował, ale więcej bym czytał. Dalej. Okej. na tych wagarach. Okej. No dobra, więc z tym zostawimy naszych słuchaczy. Chyba, że chcesz coś jeszcze dodać.

1:03:57.359

Myślę, że to dobra klamra. To takie moje. Bardzo serdecznie pozdrawiam wszystkich słuchaczy i oczywiście tobie bardzo dziękuję za rozmowę i przede wszystkim za ten projekt, bo to też jest jakby wyznacznik właśnie tej wiary młodych ludzi w siebie, w swoje zainteresowania i i to też jakby myślę, że nie pójdzie na marne to co robisz.

1:04:34.720

No to cieszę się, że jeszcze nas uważasz za młodych.

1:04:37.599

Patrząc na ciebie wydawało mi się, że jesteś młodszy ode mnie, ale myślę, że jesteśmy przed 40ą, więc jak najbardziej.

1:04:45.960

Tak, tak, tak, tak, zgadzam się. Więc ja również dziękuję i do zobaczenia na na ulicy albo na jakiejś wystawie. Miejmy nadzieję, że w niedługim czasie i miejmy nadzieję, że to będzie Zamość. Arte. No okej, to dzięki bardzo. Dziękuję.

Strona zrealizowana w ramach stypendium artystycznego
Prezydenta Miasta Zamość