Transkrypcja
Ślady. Podcast o ludziach, których warto poznać. Dzień dobry wszystkim.
Znajdujemy się w centrum synagoga w Zamościu przy ulicy Pereca i naszym
dzisiejszym gościem jest Daniel Sabaciński.
Dzień dobry. Daniel, czy mógłbyś nas zabrać właśnie
do swoich początków? Najpierw skąd ty się tutaj wziąłeś, zanim przejdziemy w
ogóle do synagogi? A wiesz co, to jest bardzo zwykła
historia, dlatego że ja po prostu złożyłem CV. Pamiętam, że chciałem
zmienić pracę i akurat na jednym z portali z ogłoszeniowych było była
informacja o rekrutacji i ja po prostu złożyłem CV, no i zostałem zatrudniony
tutaj i i to jest więc to jest totalnie totalnie zwykła historia.
Przyszedłem po prostu tutaj do pracy. Okej. A to miałeś jakąś fascynację
kulturą żydowską przed tym? może nie tyle kulturą żydowską, co ja
byłem przewodnikiem, jestem przewodnikiem poza mościu i roztoczu,
więc to zainteresowanie regionem było było duże. A no jeśli interesujesz się
zamościem, jeśli interesujesz się historią Zamościa, jeśli oprowadzasz po
Zamościu, to wielokulturowość miasta jest nieodłączną częścią tej historii.
Opowiadasz nie tylko o Janie Zamojskim, opowiadasz nie tylko o historii
twierdzy w Zamościu, ale opowiadasz też o Żydach, Ormianach, Grekach. Więc więc
ta wielokulturowość gdzieś zawsze tutaj jest i jest nieodłącznym elementem pracy
przewodnika przewodnika po po Zamoście. Oczywiście możesz mówić o tym mniej,
możesz mówić o tym więcej, ale od tego tematu nie uciekniesz. Yyy i pamiętam,
że ja yyy wiadomo, że praca przewodnika to jest zawsze zawsze praca dodatkowa.
Tak to w większości przy dla większości przewodników to nie jest pełny etat. To
jest raczej gdzieś yyy gdzieś dodatek do czegoś y czy hobby. Znaczy jedno i
drugie. Więc, więc ja pracowałem przez cztery albo s lat w sprzedaży
i miałem tego strasznie dosyć, bo to był czas tych planów sprzedażowych,
wciskania ludziom różnych produktów, głównie usług, czy finansowych, czy
telekomunikacyjnych. To był czas takiego niezdrowego
coachingu i i i wmawiania wszystkim, że mogą być ludźmi sukcesu.
Nie przeze mnie oczywiście, ale ale nam tak mówiono na szkoleniach.
No i ja miałem tego dosyć, więc jak zobaczyłem, że jest taka oferta pracy
tutaj w centrum synagoga, myślę: “Okej, no to no to spróbujmy”. I to było trochę
ryzyko, bo ja po prostu yyy rzuciłem poprzednią pracę, więc yyy i dopiero
złożyłem tutaj CV. Yyy więc byłem przez dwa tygodnie chyba bezrobotny, ale się
uda. Była to dobra decyzja, bo jestem tutaj teraz. No 10 lat już w tym roku.
10 lat. Okej. To jubileusz.
Jubileusz. Nie wiem czy wesoły, ale jubileusz.
Pamiętasz właśnie swój początek jak tu wszedłeś już jako pracownik?
Tak, pamiętam bardzo dobrze, dlatego że był to taki okres, że właściwie cała,
prawie cała kadra, która tutaj była, to tak szumnie brzmi, ale dwie z trzech
osób to były osoby nowe, czyli myśmy z koleżanką Agnieszką
przywięli się do pracy, zaczynaliśmy nie mając żadnego doświadczenia tutaj
razem i musieliśmy razem to wszystko rozpracować, dojść do tego jak o co
tutaj chodzi, samemu wszystko sobie ułożyć. Więc to był dosyć taki
wymagający wymagający czas, bo my właściwie po raptem dwugodzinnym
szkoleniu zostaliśmy rzuceni na na głęboką wodę.
Agnieszka była odpowiedzialna za tą działkę, powiedzmy, kulturową, a ja
miałem się zajmować budynkiem i sprawami technicznymi, no i oczywiście obsługą
ruchu turystycznego też. I pamiętam, że to nie było na początku to nie było
proste. Na szczęście myśmy zaczynali w marcu, więc to nie był powiedzmy
szczyt sezonu turystycznego, więc na spokojnie mogliśmy się wdrożyć w to, ale
było to wymagające na początku i coś się zmieniło przez te 10 lat?
Nie, nic się nie zmieniło. Włosy mi urosły i to i to jest tyle. A zmieniło
się to, że koleżanki, z którą zaczynałem pracę, już
tutaj nie ma. M no i gdy koleżanka się zwalniała, no to e to powiedziano mi: “A
w sumie to wiesz co? To pociągniesz tą działkę kulturową, tak to to dasz radę,
wierzymy w ciebie”. Więc więc zakres moich obowiązków obowiązków się
poszerzył. Więc to się zmieniło tak, że że że
zupełnie jestem teraz tu odpowiedzialny za wszystkie aspekty działalności
placówki. Jak cię z tym?
Wiesz co, człowiek chyba się nie zastanawia tylko tylko po prostu po
prostu działa. No nie ma wyjścia. Tak. Czasami
rzeczywiście chciałoby się mieć powiedzmy więcej osób do pomocy, czy czy
więcej y większe możliwości działania. No ale na
pewne rzeczy nie mamy wpływu. Po prostu robimy co to co trzeba. Robimy robimy
to co co chcemy, co w co chcemy się zaangażować. Powiem ci, że że no
największy jest taki niedosyt, tak, że no człowiek chciałby robić więcej, ma
więcej jakiś pomysłów na działanie, no ale niestety niestety no nie zawsze jest
w stanie je realizować, więc więc ten niedosyt chyba tego, co można by było
jeszcze zrobić, a co nie zostało zrobione jest najgorszy.
To obstawiam, że to zajmuje po prostu więcej czasu te pomysły, które chciałbyś
zrealizować. Wiesz co, po prostu nie masz na nie czasu. Tak. No, no jeśli y
masz swoje zadania, z których musisz się wywiązać, y no to każdy dodatkowy pomysł
to jest to to jest al to jest potrzeba i środków i i przede wszystkim czasu. Tak
więc więc po prostu e po prostu no nie masz czasu, tak? Natomiast no wiadomo
też, że że ten oddech i to życie prywatne i ten odpoczynek i ten komfort
twój psychiczny też jest też jest ważny, bo to wszystko
co robisz to musi być szczere, musi sprawiać przede wszystkim radość tobie,
więc więc no nie mogę dopuścić też do sytuacji, w której w której człowiek
będzie się tutaj zaharowywał i działania będą się wiązały z jakąś
frustracją. Tak, to to ma być to ma być przyjemność. Tak, to ma być satysfakcja,
a nie a nie stres. Ale to znaczy, że teraz tak w 100%
jesteś sam, czy masz kogoś? Nie, nie, oczywiście, że nie. Nie to, że
w 100% jestem jestem sam, tak? Natomiast no zakres tych obowiązków właściwie
obejmuje wszystkie wszystkie aspekty działalności. Czy mógłbyś nam w sumie
powiedzieć, bo pracujesz w jedynej syfyjskiej
synagodze w Polsce i co to oznacza?
Synagoga sefardyjska to jest synagoga wybudowana przez Żydów sefardyjskich.
To są Żydzi, którzy mieszka zamieszkiwali do końca wieku X
na półwyspie Iberyjskiej w Hiszpanii, Portugalii, skąd później zostali
wyrzuceni. i i przez lata gdzieś tam migracji i
zamieszkiwania w różnych częściach Europy, no część
tych Żydów sefardyjskich, mała społeczność
została zaproszona do Zamościa i to oni wybudowali tą tą synagogę, co czyni ją
tym bardziej wyjątkową pod naszą szerokością geograficzną.
Jak wygląda taki standardowy dzień? Wiesz co, każdy dzień jest podobny, a
jednocześnie dzieje się tyle, że że że jest troszkę inny. No wiadomo, że że
głównie no my skupiamy się na turystach odwiedzających Zamoś, tak? I chcemy im
przybliżyć tą tą historię społeczności żydowskiej w Zamościu. Zupełnie
wyjątkową w skali w skali kraju. Tak samo jak Zamoś jest ma tą historię
wyjątkową. Więc, więc oczywiście to nie jest tylko
historia społeczności żydowskiej, ale również historia historia miasta.
Więc każdy dzień generalnie jest podobny. Natomiast no są jeszcze na
przykład wydarzenia kulturalne czy jakieś akcje, które my tutaj
organizujemy, no to wtedy wtedy to jest wygląda
zupełnie inaczej, tak? i i i yyy no i ten ta jest to praca na wysokich na
wyższych obrotach, ale dająca satysfakcję.
Wiadomo też, że no praca z turystą to jedno, ale za tym wiąże się cała
administracja, papierologia, więc więc generalnie większej części naszej pracy
tutaj tutaj nie widać, tak jak w większości miejsc.
No pewnie tak. Jak turysta wchodzi przez drzwi do
synagogi, to sam chodzi, zwiedza sobie. Czy
wiesz co, to jest tak, że że myśmy próbowali różnych różnych tutaj opcji.
Kiedyś kiedyś robiliśmy oprowadzania, oprowadzaliśmy tych turystów, y kiedyś
stawialiśmy na zwiedzanie indywidualne i powiem ci, że no każdy turysta jest
inny. Jedne osoby lubią jak im coś poopowiadasz.
jakich jakie oprowadzisz. Inne osoby wolą zrobić to na własną rękę, a są
jeszcze osoby, które niby chcą, żebyś żebyś je oprowadził, ale widzisz po
trzech minutach, że już cię przestają słuchać, że że ten czas, który oni są w
stanie słuchać w skupieniu już minął. W związku z tym my zawsze jesteśmy
otwarci. My zawsze z ludźmi rozmawiamy, my zawsze służymy, służymy pomocą.
Jak ktoś nas prosi, to zawsze, zawsze coś pokażemy. No natomiast też nie
zawsze jesteśmy w stanie, bo jeśli masz ileś tam osób na sali i to nie jest
grupa, tylko turysty, turyści indywidualni, no to też nie jesteś w
sposób mieć takiego indywidualnego podejścia do każdego. Oczywiście się
staramy, y, no ale to to nie zawsze są ku temu możliwości, więc generalnie
zwiedza się indywidualnie, natomiast my zawsze jesteśmy otwarci i i do
dyspozycji i i z chęcią zawsze na wszystkie pytania odpowiemy, jeśli
wiemy. A jest więcej grup indywidualnych?
Zdecydowanie turystów indywidualnych. Zdecydowanie turystów indywidualnych.
Myślę, że właśnie problemem tego zwiedzania w grupach jest to, że
bardziej bardzo często to są takie szybkie zwiedzania, tak? Czyli czyli 2 i
pół godziny za mąż, pół godziny czasu wolnego, czy tam godzina obiadek i i
jedziemy dalej. Więc w większości to są turyści
indywidualni, którzy mają czas wtedy na to, żeby żeby dogłębnie ten ten zamoś
zobaczyć. Y, aczkolwiek no to nie jest tak, że grup nie ma. Tak, choć to, ale
ale zdecydowanie indywidualnych turystów jest jest więcej.
Okej, bo tak na przestrzeni tych 10 lat, jak już tutaj jesteś, to ten turysta się
jakoś zmienił? Tak, bardzo, bardzo. Wiesz co,
wydaje mi się, że coraz więcej turystów jest. To są turyści również
Instagramowi. To są turyści, dla których liczy się yyy nie tyle
wiedza czy czy zrozumienie czegoś, ale liczy
się przeżycie i liczy się ładne zdjęcie. Yyy, więc ja to też widać widać w
turystyce, że yyy, że przez przestał się przestało się liczyć to, żeby coś
zobaczyć na przykład na własne oczy, że widzisz obraz, czy widzisz dekoracje,
czy widzisz jakiś zabytek i i sam fakt zobaczenia tego zabytku dla ciebie na
własne oczy ma już wartość. Yyy, wartości nabiera to, żeby zrobić
zdjęcie, żeby puścić je, puścić je yyy puścić je dalej.
Więc ten turysta się zmienił bardzo. Takie tradycyjne muzea i takie taka
tradycyjna turystyka będą coraz bardziej odchodzić.
Po prostu tutaj wkracza ją nowe technologie, wkrac wkraczają social
media. To to jest odzwierciedlenie tych zmian, które my mamy po prostu my mamy w
społeczeństwie i i te aktywności, które które turyści
wykonują są po prostu po prostu inne. To już nie jest chodzenie od muzeum do
muzeum. Tak, to jest to jest właśnie czas wolny, to są to są przeżycia, to są
to jest smakowanie tego tego tego wyjazdu, takie slow travel, które teraz
jest modne, więc ten turysta turysta jest inny.
I też widzimy, że w ogóle w branży turystycznej czy czy
muzealnej, że ludzie są przyzwyczajeni do tego, że wszystko jest za darmo w
sferze internetowej, w sferze w sferze mediów, tak to również oczekują tego
samego tego samego po turystyce, tak czyli czyli najlepiej jakby wszystko
było za darmo. No niestety wyjazd wiąże się z kosztami
innymi niż niż zjedzenie obiadu. A ty jakim jesteś turystą? Bo ty też
dużo podróżujesz. Wiesz co, czy dużo podróżuję? To nie
wiem. Na pewno nie tyle, ile bym chciał. E,
ale no no ja zawsze jeśli chodzi o o moje podróże, to ja przede wszystkim
staram się podróżować podróżować odpowiedzialnie, tak? Czyli m czyli na
przykład mam taką zasadę, że nigdy nie pojechałbym do kraju y totalitarnego,
tak? Czyli jakaś, nie wiem, podróż do do nie wiem Chin, czy czy Korei Północnej,
czy chociażby Dubaju, czy czy państw państw zatoki, które są krajami
współczesnego niewolnictwa. M no to nie jest dla mnie to nie jest coś co co co
co co co co mnie interesuje. E zawsze staram się zobaczyć jak najwięcej, ale
też bardzo staram się to zrobić m jakoś tak jak najbardziej lokalnie, tak? Czyli
ja bardzo lubię korzystać z komunikacji zbiorowej,
podróżować autokarem, pociągiem, samolotem.
Lubię przede wszystkim chodzić piechotą, bo wtedy widzi się najwięcej po prostu.
I i lubię muzea, lubię oglądać sztukę, więc staram się zawsze to zrobić tak
lokalnie i i odpowiedzialnie, tak? Bo taka odpowiedzialna turystyka,
no to też jest też jest bardzo ważna rzecz. Pomniałeś o miejscach, do których
cię za bardzo nie ciągnie ze względów bardziej politycznych, ale nie masz tak,
że cię ciekawi to, że po prostu chciałbyś zobaczyć jednak takie Chiny
pod względem takim wiesz, oczywiście tak, oczywiście, że
bym chciał zobaczyć. Jak najbardziej tak, no nie tylko, że hym no mam jakieś
takie z tyłu z tyłu głowy, tak że że no jedziesz do Chin, które kupują Tybet,
yyy jedziesz do Chin, które przetrzymują ludzi w obozach, yyy jedziesz do Chin,
gdzie gdzie nie ma wolności słowa, gdzie gdzie gdzie prawa człowieka nie są nie
są przestrzegane. No nie wiem, może to jest naiwne. Ja nie wiem w ogóle, czy te
wartości, o które ja tu teraz wymieniam jeszcze coś, coś
są w ogóle warte w dzisiejszym świecie e i czy są aktualne, patrząc na to, co się
dzieje wokół nas. No ale ja tak mam po prostu. Aczkolwiek no ciekawość jest,
ciekawość jest duża. Pewnie cały świat jest tak ogromny i tyle miejsc chciałoby
się zobaczyć, że że no no jak najbardziej tak. Te podróże to znaczy
bycia przewodnikiem i podróżowanie to miałeś od małego czy to przyszło w
jakimś momencie? O, ciężkie pytanie. Wiesz co, ja
wydaje mi się, że bycie przewodnikiem przyszło w jakimś czasie. Aczkolwiek ja
zawsze byłem zainteresowany zainteresowany tym, co się tutaj dzieje
lokalnie, tak? historią regionu, nawet jako dziecko
i i i to jest jakiś efekt moich moich moich zainteresowań.
Z podróżami to ciężko powiedzieć, no one się po prostu jakoś tak pojawiły,
pojawiły naturalnie, no że człowiek chceś zobaczyć, chce zwiedzać i i i to
nie muszą być dalekie podróże, tak? Tylko tylko chodzi o to, żeby żeby
jednak czerpać inspiracje z tego świata, który nas otacza.
I i i podróżowanie przede wszystkim resetuje
głowę, tak? To znaczy to znaczy najfajniejszy wyjazd jaki jaki mieliśmy,
to był to była wędrówka dla mnie głównym szlakiem Beskickim, dlatego że wtedy
myślisz tylko, żeby dojść, rozbić namiot i zjeść. Tak. No i i i kiedy masz takie
podstawowe problemy, znaczy nawet to nie są problemy, tylko zadania w ciągu dnia,
to strasznie umysł ci odpoczywa. Tak. Ale to jest też dowód na to, że ty nie
musisz jechać, nie wiem, na Maledivy, Kanary czy czy czy nie wiem do do
jakiejś Azji. Możesz po prostu pochodzić po polskich
górach i i jeśli będziesz czerpać z tego przyjemność, to to ci nic więcej nie
potrzeba. W 100% się zgadzam. Yyy, bo myśmy jak podróżowali, tylko my głównie
samochodem, to właśnie to jest fajne, że to jedyne
co myślisz, to właśnie gdzie pojechać, żeby spać, gdzie rozbić namiot
ewentualnie, gdzie można się bezpiecznie w aucie przespać,
czy tam w jakimś hotelu, czy czymś takim, co zjeść i co zobaczyć w
porównaniu do takiego codziennego życia, gdzie masz te setki myśli ciągle w
głowie i myślisz o tym, o tamtym, a to masz dosłownie, nie wiem, pięć rzeczy, o
których musisz w ciągu dnia myśleć i to możesz rozbić na cały dzień.
I jest to dużo luźniejsze życie. Pewnie, że tak. Pewnie, że tak. Po to są
po to są wyjazdy, tak, żeby, żeby owszem zobaczyć, coś przeżyć, ale też żeby
zainspirować się. E, no i żeby ta głowa odpoczęła, tak, od twojej codzienności.
A te podróże to one ci pomagają później, jak wracasz tutaj do pracy?
na takiej zasadzie, że możesz to jakieś wykorzystać nową rzecz albo nie wiem
jakieś ciekawostkę czy coś takiego, którą możesz tu przenieść.
Jak najbardziej tak, bo z jednej strony to jest to są właśnie i ciekawostki, no
bo wiadomo, że że nawet w trakcie w trakcie naszych podróży to ja staram się
czy to zwiedzić jakąś synagogę, czy czy w ogóle dowiedzieć się czegoś ciekawego
o miejscu, w którym jestem. Natomiast jak najbardziej to jest bardzo
inspirujące, dlatego że będąc turystą, ja też nie nazywam siebie podróżnikiem,
tak, bo jestem po prostu zwykłym turystą. Ja ja nie robię żadnych
przełomowych rzeczy, ja nie nie organizuję jakiś jakiś wysokogórskich
eskapat, ja nie siedzę miesiąc w dżungli, żeby siebie nazwać
podróżnikiem. Tak, ja jestem po prostu turystą. yyy to yyy to hm
jest czerpiesz inspirację z tego, jak widzisz, jak na przykład inni
przewodnicy oprowadzają. Ja bardzo lubię być oprowadzonym przez przewodnika yyy,
bo jest to właśnie kolejny kontakt z to z tą lokalnością tego, tak?
I no jest to bardzo inspirujące widzieć jak to się rozwija, jakie są pomysły na
w innych miastach czy w innych krajach. To jest bardzo fajne. To też czasami
pozwala zobaczyć, że że my nie mamy się czego wstydzić tutaj w Zamościu, że że u
nas jest naprawdę okej, jeśli chodzi o poziom obsługi tego ruchu turystycznego.
Nie mówię o restauracjach i i hotelach, ale po prostu o tym, co miasto ma do
zaoferowania. Jedynie tylko turystów chyba jest mniej
ostatnimi czasy. Powiem ci, że to jest ciężki temat, bo i
tak i nie. Dlatego, że z jednej strony jak patrzysz na ulicę to tych turystów
jest mniej, natomiast nie do końca to widać w statystykach ruchu
turystycznego. Wydaje mi się, że również zmienia się
zmienia się profil turysty. Znaczy, że ludzie zaczynają
traktować zamość jako miasto na trasie, czyli że
przyjeżdżają rano, spędzają tu kilka godzin i na przykład wieczorem albo śpią
w Lublinie, albo śpią na Roztoczu, że tutaj właśnie największym wyzwaniem jest
zatrzymanie tego tego turysty u siebie. Y i to jest ten problem, to znaczy to,
że jest godzina 17, 18:00 i ulice pustoszeją.
i że miasto nie ma nie ma oferty dla takiego turysty, powiedzmy, który
chciałby, nie wiem, posłuchać muzyki na żywo,
który chciałby mieć tutaj nocne życie w Zamościu.
Przy czym, no mówimy tutaj o ofercie też dopasowanej do do osób, które które
raczej no których nie satysfakcjonuje, nie wiem, pójście do do baru i i
tańczenie disco polo. Tak. No no nie tutaj to, czego w Zamościu brakuje to
jest właśnie nie wiem teatr czy takie nocne życie, czy ta kultura wyższa,
która jest dostępna dla dla turystów. To jest przynajmniej moje zdanie, że że pod
tym względem jest problem. Ale to też wynika z tego, że jest ograniczona
liczba odbiorców i ciężko coś robić, kiedy kiedy wiesz, że że że frekwencja
może być mizerna, nie? Tak. No to wtedy trzebałoby się ratować
z kosztami, ale one byłyby wyższe wtedy, więc wtedy bilety tak samo niechętnie
byśmy płacili, nie wiem, 200 zł w porównaniu, nie wiem, do 80 w Lublinie.
gdzie możesz pojechać, no bo to godzina drogi.
Tak to jest, wiesz, wszystko musi oczywiście jest w pewnych warunkach, tak
jest sprawą kosztów i i i zysków. Wiadomo, że jest tutaj duża rola miasta,
no ale miasto też nie jest w stanie zrobić wszystkiego
i jeszcze wszystkiego sfinansować. Oczywiście są jest duża ilość imprez bez
bezpłatnych, jest duża ilość imprez organizowanych przez miasto i to
niektóre na bardzo fajnym poziomie. M no natomiast no też też nie ma tego, co by
ludzi przyciągnęło, czyli na przykład nie wiem klub z jazzem na żywo czy czy y
coś co że co co przyciągnie tego bardziej wymagającego turystę, bo bo
łatwo jest przyciągnąć turystę masowego, ale trzeba zobaczyć jakie korzyści wtedy
my mamy dla miasta z tego i i zastanowić się czy chcesz postawić na jakość czy
nie, że Może klub z jazem się odrodzi.
Nie, no wiesz, y najbardziej tak. Ja nie mówię, że nic się nie dzieje, no bo no
bo imprezy jazzowe są, tylko widzisz, to są imprezy, tak? To nie jest miejsce,
gdzie na przykład będzie muzyka live w każdą, w każdą w każdą sobotę. I to jest
na przykład fajne, jeśli właśnie podróżujesz i widzisz to, że że jesteś,
nie wiem, w Ukrainie, jesteś w podróżujesz po Bałkanach, bo i
zawsze gdzieś jest jakieś miejsce, gdzie jest gdzie jest muzyka, muzyka na żywo.
No a u nas jakoś tego tej tej tradycji tej tradycji nie ma. No tylko może po
prostu nie ma odbiorcy na to. Tak, może, może mi się wydaje, że to jest fajne, a
jednak to jest coś, czego ludzie nie oczekują. Nie wiem,
tr by przetestować przez jeden sezon i sprawdzić czy akurat
tak, ale to też jest, widzisz, kwestia kwestia nakładów, bo możesz możesz wydać
kupę pieniędzy i nic z tego nic nic nie osiągnąć.
Widzisz, ja widzę na przykład tak jak tutaj organizujemy imprezy, imprezy w w
synagodze, no to no na muzykę zawsze znajdziesz chętnych, natomiast zapełnisz
tą salę, ale to to jest to ci nie stworzy odbiorcy. W sensie
zrobisz muzykę, zrobisz koncert, y, ale później zrobisz zrobisz prelekcje i i
2/3 ludzi nie zostaną na przykład. Tak więc więc to to no i trzeba to
sprawdzić, tak? No ktoś musiałby ktoś musiałby po prostu wyłożyć na to
pieniądze, mieć zacięcie przede wszystkim i może stworzyć ten rynek. Nie
wiem, nie wiem. To jest to jest skomplikowane. Ja też no nie działam nie
działam w takiej branży w nie wiem koncertowo-restauracyjnej,
więc ciężko im powiedzieć jak to by było.
Jasne, rozumiem.
A jakbyśmy tutaj wrócili jeszcze na chwilę i w sumie w sumie wrócili tutaj
do synagogi, no i dalej o tych turystach porozmawiali, to jak sobie radzisz z
jakimiś mitami, stereotypami? Czy nie wiem czy masz coś takiego, że no jak
teraz są te wojny teraz czy wcześniej to ktoś przychodzi z jakimiś nie wiem
pretensjami że to Żydzi i tym podobne rzeczy.
Wiesz co, nasz jestem w tej komfortowej sytuacji, że ludzie którzy przychodzą do
synagogi to raczej raczej to są ludzie otwarci. Tak więc więc
wiesz, my nie jesteśmy obowiązkowym punktem zwiedzania. My my nie jesteśmy
miejscem, gdzie gdzie tutaj przychodzą osoby, które są zainteresowane, które są
chętne, więc my tak może bardzo tego nie doświadczamy, ale rzeczywiście sytuacja
na świecie ma swoje swoje odzwierciedlenie głównie w tej strefie
strefie internetowej, bo tych komentarzy nieprzychylnych,
których wcześniej w ogóle nie było, nie było, pojawia się pojawia się coraz
coraz więcej. Wydaje mi się, że no kiedyś było tak, że
ludzie bardziej byli ostrożni wobec tego, co piszą, co publikują.
Natomiast w dzisiejszych czasach, kiedy my żyjemy w czasach dezinformacji, fake
newsów, ale też w czasach kiedy duże platformy społecznościowe zarabiają
właśnie na monetyzują tą dezinformację, monetyzują nieprawdziwe treści, to w ich
interesie nie jest to, żeby przeciwdziałać przeciwdziałać na
przykład mowie nienawiści czy czy przeciwdziałać agresji. i agresji w
internecie. No bo to napędza dyskusję, napędza ruch, napędza odbiorców,
zwiększa ilość wyświetlonych reklam, więc więc to jest to jest ta sfera,
gdzie gdzie to widać. Jednocześnie to, co dzieje się na Bliskim Wschodzie, tak?
Czyli yyy czyli ludobójstwo w Gazie czym yyy czy czy czy inne inne wojny sprawia
sprawia to, że ludzież mają usprawiedliwienie dla własnej własnej
nienawiści. Yyy teraz y można po prostu siać hejt, siać
nienawiść. E, no i mówić: “Okej, ale to to ja tylko protestuję przeciwko
wojnie”. Czy po prostu mają łatwe usprawiedliwienie?
E, gdzie no prawda jest taka, że że chodzi o sianie hejtu, a każdy ofiary
tej wojny ma po prostu daleko gdzieś, ale mają ludzie teraz usprawiedliwienie
do siania nienawiści. I tu jest problem. Problem jest też w
tym, że kiedyś ludzie szukali źród, znaczy kiedyś ten przekaz, dostęp do
informacji był dużo trudniejszy, ale dostawało się informacje jak w jakiś tam
sposób zweryfikowaną, tak czy czy zredagowaną.
Oczywiście nie ma obiektywnych mediów, ale ale plus minus te informacje
podawane chociażby przez mediach czy czy czy o informacje w artykułach były
musiały być w jakikolwiek sposób zredagowane lub prawdziwe. No bo ktoś
się pod tym podpisywał imieniem i nazwiskiem, ktoś dopuszczał
do do druku czy do mediów. Tak, była jakaś odpowiedzialność. Teraz niestety w
dobie medów mediów społecznościowych tej tej odpowiedzialności nie ma.
Możesz gadać głupoty, możesz dezinformować.
Nie spotka ciebie za to żadna, nie spotkają ciebie żadne konsekwencje,
a jednocześnie ludzie to łykną, tak? Bo ludzie też nie
są przy nie mają zwyczaju sprawdzania faktów, sprawdzania
tego, czy ta informacja jest prawdziwa. Yyy, ludzie są bardzo podatni na
deszinformację, zwłaszcza jeśli ona jest yyy w jakieś powiedzmy polityczne y
polityczne szaty ubrana i i i i adresowana do pod kątem
politycznym do jakiejś jakiejś grupy grupy odbiorców.
Co ma miejsce na przykład teraz, a czego nie było wcześniej, to to, że jeśli
pojawia się jakaś informacja na przykład o
o o o o o o o o czymś związanym ze społecznością żydowską, jakiś czas temu
na przykład była o było zdjęcie hasydów odwiedzających odwiedzających
jakiś gró już nie pamiętam którego Cedyka na na Podkarpaciu i nie wiem już
nie pamiętam Gdzie to zdjęcie zostało zrobione?
Wydaje mi się, że w Cieszanowie, ale to nie ma znaczenia. W każdym bądź razie
zdjęcie przedstawiało ludzi, grupę, grupę hasydów, którzy są typowymi
pielgrzymami, tak? Którzy przyjechali pomodlić się, przyjechali tutaj do
Polski w cerach religijnych, pobędą tu dzień dwa, trzy, spakują się i wyjadą.
Tak, czyli jest to sytuacja patrząc totalnie obiektywnie korzystna, bo tak
ktoś trzeba ich tu było przywieźć, wylądowali w Polsce na lotnisku, musieli
przejechać autokarem, musieli gdzieś zjeść, musieli gdzieś się przespać. Tak,
to jest typowy ruch turystyczny, fakt, że pielgrzymkowy,
religijny, ale ruch turystyczny, więc napędzający naszą gospodarkę, więc jest
to sytuacja ze wszystkich korzystna. Natomiast pod tym pod tym zdjęciem w
tygodniku na na Facebooku tygodnika tygodnika
Zamojskiego były wpisy pochwalające na przykład Hitlera
i to co się działo w czasie II wojny światowej. tego wcześniej nie było. To
znaczy ja nie wiem co ludzie muszą mieć i jakie
pokłady nienawiści muszą mieć w sobie, żeby pochwalać ludobójstwo. I to już
abstrahując od tego, czy to chodzi o holokaust, czy nie. Tak, bo bo bo
ludobójstwo jest jakieś ludobójstwo się dzieje na co chwilę, tak?
I i i nieważne jakiej grupy ono dotyczy ludobójstwo jest ludobójstwem i nieważne
czy to czy to chodzi o o ludobójstwo w Ukrainie czy czy w Sudanie czy czy w
Chinach czy czy czy gdziekolwiek indziej na świecie. To jest ogromna tragedia,
której której obok której nie można przejść obojętnie
i pochwalanie tego w jakikolwiek sposób. No no no no no jest przerażające, że że
ktoś może ktoś może w głowie mieć coś coś coś takiego. Tak
nie wiem. To misja to przynajmniej też nie mieści, ale wydaje mi się, że to od
zawsze tak było, tylko że kiedyś ludzie po prostu to trzymali i w swoich
czterech ścianach, a od kiedy jest internet, jest też no w dużym stopniu
anonimowe, to właśnie możesz sobie napisać co chcesz bez jakiś większych
konsekwencji. Wiesz co, też oczywiście tak, jak
najbardziej. Tylko tutaj ja bym nie tyle internet winił za to, sam rozwój
internetu, a to, że przez wiele lat
po prostu było przyzwolenie, ciche przyzwolenie na
coś takiego. To znaczy był czas, kiedy kiedyś to było wszystko stygmatyzowane,
piętnowane i jeśli nie wiem byś publicznie pochwalał jakieś ludobójstwo,
to to od razu od razu wchodził prokurator.
Natomiast był pewien okres w Polsce, gdzie ze względów politycznych, żeby że
po prostu część partii politycznych szukała wyborców wśród wśród właśnie
takich osób o tak skrajnych poglądach, więc przymykała na to oko i to teraz
zbiera zbiera zbiera żniwa. M no po prostu
nie wiem. W sensie no to jest ciężkie, no bo każdy miał tą historię
w szkole. Wie mniej więcej jak to było, a mimo
wszystko dalej ktoś ci zaprzeczy, że nie albo coś w tym kierunku będzie mówione.
Pewnie, że tak. Pewnie, że tak. Wiesz, y to jest to jest dziwne i yyy ja zawsze
też szukam w tym wszystkim takiego wymiaru ludzkiego, tak?
To znaczy, że jeśli na przykład my w Zamościu, ja z z innymi aktywistami,
jeśli my robimy na przykład marsz pamięci,
no to okej, my upamiętniamy zagładę getta w
Zamościu, tylko że to nie chodzi o to getto, to chodzi o ludzi, tak?
i takie argumenty nawet ze strony dawnych władz Zamościa, że po co my to
robimy, skoro skoro ci Żydzi w zamojskim getcie to nie byli w większości Żydzi w
zamościa? yy to akurat jest nieprawda, ale nawet
jeśli tak by było, to jakie to ma znaczenie?
Czy to byli Żydzi, czy to nie byli Żydzi? czy czy oni byli z Zamościa, z
czeskiej Pragi z Dortmundu, czy czy z jakiegokolwiek innego miasta. To byli
ludzie, którzy stali się ofiarami lodobójstwa i ponieważ
mimo iż nie jesteśmy sprawcami tego ludobójstwa, tak? No bo tu sprawca jest
jasno określony. Mimo iż to nie jest nasza wina, y no to
to stało się tutaj i to naszym moralnym obowiązkiem jest
o tym pamiętać i i i oddać cześć tym tym ofiarom. To jest po prostu drugi
człowiek, tak? Niezależnie od tego, jaki ma kolor skóry, jakie ma wyznanie, jaką
ma jaką ma religię. No no no no. Życie ludzkie to jest życie ludzkie. My, my
wszyscy umieramy w ten sam sposób. Tak. My w środku jesteśmy wszyscy tacy sami.
Krew jest czerwona, niezależnie od tego, jaki masz kolor skóry.
Po prostu właśnie podróże otwierają na takie rzeczy i mało ludzi podróżuje.
Wiesz co? Tak, mi się wydaje, że że że podróże
otwierają, ale też podróże otworzą ci głowę, jeśli jeśli ty
jeśli ty masz tą głowę otwartą chociaż trochę,
bo wiesz, bo jest jeszcze sprawa, że co z tego, że ty nie wiem pojedziesz,
pojedziesz na wakacje do gdzieś tam do któregoś z państw arabskich, y czy jeśli
będziesz traktował ludzi z góry i będziesz traktował
kelnera, kucharza, kogokolwiek innego, innego z góry. Tak. No to to jest to
jest to mogą, ale nie muszą. Ale wydaje mi się, że że że
zawsze chociaż dadzą ci szansę na zobaczenie
innej perspektywy i i dostrzeżenie człowieka, dostrzeżenie
biedy, która jest naokoło nas. tego, że my przyzwyczailiśmy się do myślenia, że
że że u nas w Polsce jest bieda, tak tylko że my zawsze się porównujemy z
tymi krajami bogatszymi, a wokół nas nawet w Europie jest cała masa krajów
biedniejszych, gdzie gdzie żyje się gorzej
i i jeśli to chociaż da trochę zrozumienia, że że dookoła, wiesz,
dzieje się ludzka tragedia i i I i i jest masa ludzi, którzy potrzebują
pomocy, ale bo którzy nie mają tak dobrych warunków życia jak my tutaj. No
to na pewno na pewno to to jakoś da ci inną perspektywę.
Chyba, że że przyjdzie ci jakiś polityk i każe ci myśleć inaczej i ty to
łytniesz. No ale to już na to nie ma wpływu. Politycznie się zrobiło.
Tak. Jestem ciekaw jak to pójdzie dalej. Ale już się ciągnąć dalej ten hejt w
internecie to w sumie przed przed rozpoczęciem nagrania sam powiedziałeś,
bo ja nawet nie zwróciłem uwagi na to, że już nie ma tego tej strony, czyli to
rykowisko zamojskie, które się w tamtym roku czy półtora roku temu odniosło do
ciebie właśnie krytykując za twój, jeśli dobrze pamiętam, że to było ten
twoje wsparcie wtedy obecnej władzy czy coś takiego, nie pamiętam.
Nie, właśnie to nie, że widzisz, ja bardzo stronię od
polityki, znaczy ja oczywiście mam jasno określone poglądy. Ja zawsze stoję po
stronie praw człowieka, ja zawsze stoję po stronie wolności słowa, ja zawsze
stoję po stronie demokracji i to są moje wartości. Natomiast ja nie
identyfikuję się z żadną z żadną partią polityczną i stronię od polityki i nie
chodzę na żadne wiece ani nic takiego. Oczywiście to, że ja mam takie wartości
jakie mam, no to gdzieś tam sprawia, że po którejś stronie tego sporu
politycznego jestem jestem jestem i się opowiadam. Natomiast no ja nigdy,
nigdy w tych takich politycznych grach nie, nie brałem udziału, bo ja się po
prostu polityką brzydzę. Yyy natomiast y więc yyy i i tym bardziej nie, że tak
powiem nawet w tej polityce lokalnej ja nie wspieram żadnej żadnej opcji.
Owszem, ja na przykład współ działam z zamojskimi radnymi, no ale ja nie
działam dlatego, że oni są członkami jakichś partii politycznych, tylko po
prostu robimy na przykład jakąś imprezę razem. Tak. No, no. Skoro, skoro jeśli
oni chcą i są zaangażowani w jakieś tam rzeczy, no to no to czemu czemu nie?
Tak. M. Ale to nie są imprezy polityczne, tak? No więc mnie to bardzo
zdziwiło, że że ja w sumie zostałem obsmarowany w
rykowisku e
takich właśnie właściwie nie wiem jakich powodów, wiesz, bo bo nie byłem, że tak
powiem, zaangażowany w kampanię, nie byłem nie byłem osobą m
osobą zaangażowaną politycznie. E wydaje mi się, że że niektóre osoby w
mieście mogą mieć ze mną problem, dlatego że e
jako pracując tutaj, ja pracuję w jedynym właściwie instytucji kultury w
mieście niezależnej. Tak, znaczy są oczywiście stowarzyszenia i tak dalej i
tak dalej. E, natomiast ja na dobrą sprawę jestem, pracuję w jedynej
niezależnej od miasta i w tym finansowo e instytucji kultury, więc nie ma
żadnego pola nacisku na moją działalność. I wydaje mi się, że
niektórzy mogli mieć problem z tym, że ja miałem komfort mówienia tego, co
myślę. Przy czym ja zawsze chwalę rzeczy dobre
i krytykuję rzeczy złe. I niezależnie od tego, jaka jest władza, kto kto siedzi w
ratuszu, to ja dobre rzeczy chwaliłem, a złe krytykowałem. Tak,
ale no no i to mogło niektórych boleć.
I i bardzo mnie zdziwił ten wpis na rykowisku zamojskim, bo bo w sumie
pojawił zostałem tam przedstawiony jako jako
osoba wspierająca władzę, co jest w ogóle nieprawdą.
Ja trochę wręcz anarchistą jestem, więc więc
było to dziwne. Było to dziwne, że przyczepiono się wpisu, który był żartem
i wszyscy wiedzieli, że on jest żartem. E i i i to
chyba właściwie ciężko cokolwiek powiedzieć, wiesz, na
ten temat, bo bo to było głupie. E, natomiast jeszcze kończąc, bo w sumie
nie wiem, czy jest sens do tego wracać, nie? Bo to było to to to było po prostu
jakiś jakiś wypływ hejtu zupełnie nie
nieadekwatny do sytuacji.
Natomiast to, co dała mi ta sytuacja to to, że zobaczyłem ile osób jednak jest
życzliwych, tak? i fala wsparcia, którą którą wtedy którą wtedy wtedy dostałem.
Yyy to to było coś miłego, tak? To było coś
naprawdę naprawdę naprawdę fajnego. Yyy ja w żaden sposób nie nie
odniosłem się do tego do tego wpisu. Może też dlatego, że że no nie chciałem
podbijać algorytmów, tak? i robić tego ruchu w sieci. Yyy, no fajne było też
to, że ten wpis miał zero lajków. To też o czymś świadczy. Yyy, i a może właśnie
o to chodziło, że że komuś zależało na na tym, żeby zrobić dyskusję. Nie po to,
żeby żeby dla samej dyskusji, ale po to, żeby był ten ruch, tak, żeby te
algorytmy to yyy podbijały i yyy i żeby się taka
gówno burza zrobiła w internecie. Nie wiem. Dziwna to była. Dziwna to była
sytuacja. Pierwszy raz pierwszy raz byłem w sytuacji, kiedy ktoś mnie tak m
personalnie zaatakował i to jeszcze
w sytuacji, kiedy kiedy ja w ogóle nie byłem stroną żadnego sporu ani nic
takiego. Wydaje mi się, że to poszło rykoszetem,
że nie było o czym pisać, ale to właśnie tak jak mówisz, że dużo ludzi się
odezwało wtedy i pamiętam mniej więcej komentarzy czy nawet swoją reakcję, że
tak o co chodzi. to co, co co Daniel wam zrobił? I
później właśnie była ta lista rzeczy właśnie z tym zdziwieniem i z takim nie
wiem czy już nie pamiętam czy to coś na bron w sensie bronienia czy coś takiego,
że właśnie było to pokazanie takie zdziwienie tego, że ludzi, że co wam
Daniel zrobił. Tak chyba chyba właśnie nikt nawet nie
zrozumiał nie zrozumiał o co tam chodzi. A może wszyscy rozumieli, że że
komentarz gdzieś tam zamieszczony
na Facebooku mój był po prostu żartem i on okej, ja
może to nie był najwyższych lotów żart, ale to był po prostu żart i i chyba
wszyscy to zrozumieli i na pewno autor tego wpisu na rykowisku zamojskim też to
zrozumiał, że to był po prostu żart. No ale postanowił grzać temat. No nie wiem,
nie wiem. Dziwne to było. Dziwne to było, bo, bo
co powiedzieć? Chodzi mi o to, co później się zadziało,
bo później przekułeś to na taką na takiej zasadzie, że zapraszałeś ludzi na
darmowe zwiedzanie właśnie podpinając się trochę pod to, że przez tego złego
przewodnika z Zamościa czy coś takiego. I jak to się potoczyło? Wiesz co, nie no
to też zostało dla mnie w sferze żartu. Ja po prostu teraz jak jak się
przedstawiam czy czy jak coś piszę, to to
przedstawiam się jako najgorszy przewodnik w Zamościu,
więc po prostu no zaczęło się od mojego żartu
w internecie i żartem się żartem się kończy. No
nie wiem. To była tak dziwna sytuacja, że że po prostu stwierdziłem, że
najlepiej najlepiej jest to jest to jest to olać, choć choć to też pokazuje jak
polityka działa na nasze życie, nie? że że ty nawet nie będąc nie będąc częścią
sporu politycznego i nie biorąc udziału w ogóle w polityce lokalnej, ale mając
jakieś wartości po prostu automatycznie na siłę jesteś wkładany w
te ramy ramy polityczne. To to jest trochę przerażające, że że że nawet
jeśli nie bierzesz udziału w lokalnej polityce, to możesz być wykorzystany w
przez polityków.
po prostu, żeby siać hejt i nienawiść. No tak, aby najwięcej sprzedać, tak jak
mówisz i zdobyć tych lajków, żeby to szło. To już będąc w tych trudnych
momentach, co było tutaj najtrudniejsze
w pracy w synagodze?
Wiesz co, no z jednej strony to jest praca z ludźmi, więc
więc to z czym spotka się każda osoba z
ludźmi pracująca, niezależnie od tego, czy czy działasz w gastro, czy czy w
usługach, czy czy w branży turystycznej, tak, no jednak ludzie są jacy są i
często trafiasz na osobę niemiłą. E, więc więc to jest ten czynnik ludzki.
Yyy, a z drugiej rzeczy chyba najtrudniejsza jest najtrudniejsza jest
walka ze stereotypami yyy i uświadomienie sobie jak głęboko te
stereotypy w społeczeństwie są zakorzenione, bo bardzo często tak jak
ci mówiłem wcześniej, że tutaj zaglądają osoby otwarte, osoby, które chcą się
tego czegoś dowiedzieć, osoby, których nie można podejrzewać o to, że że
nie wiem, są jakoś negatywnie nastawione. Po prostu
chcą chcą chcą dowiedzieć się więcej i jednocześnie
bez złej woli powtarzają stereotypy zupełnie nieprawdziwe. Czyli to pokazuje
nam też jak ważna jest edukacja, bo i i jak powoli ta edukacja działa, że
że nawet osoby, które które ciężko po jakąś ksenofobię podejrzewać,
potrafią powtarzać stereotypy, bo tak się im przez lata mówiło i i i i a
wielokrotnie powtórzone kłamstwo staje się staje się prawdą. Tak więc wydaje mi
się, że uświadomienie sobie tego to było trochę trochę takie to było trudne, że
że ty możesz tutaj mówić, działać ten, a i tak ktoś cię nagle jakąś oświeci,
jakąś refleksją na temat, nie wiem, Żydów rządzących światem czy czy czegoś
takiego.
Tak, można tych tych rzeczy sporo w internecie znaleźć,
poczytać i zwłaszcza teraz w trakcie wojny
kolejnej. Mhm.
To to tego jest sporo na internecie, jak się siedzi i czyta różne rzeczy.
Tak, tak. Widzisz, bo to jest napędzanie,
budowanie kapitału politycznego w oparciu o hejt i nienawiść. To też jest
straszne, że wiesz, że że w momencie kiedy kiedy yyy
w Polsce myśmy tego doświadczyli w naszej historii, tak jak jak yyy wielką
krzywdę naszemu narodowi,
przecież ilu Polaków zginęło za to, że że ktoś sobie wymyślił, że my nie
jesteśmy jesteśmy pod ludźmi, tak? że my jesteśmy gorsi i tak dalej, i tak dalej.
Jak wiele myśmy wycierpieli przez właśnie ksenofobię i taką zwykłą
ludzką nienawiść jako kraj. No i nie mamy i że to się dalej u nas
buduje. Tak w sensie, że że korzysta się z tych samych narzędzi. Yyy, tylko
obiekt hejtu jest yyy inny i tylko po to, żeby wiesz, no co, żeby zdobyć parę
głosów, tak, żeby siedzieć w parlamencie czy w jakiejś radzie, bo to jest
straszne, tak? Mówimy zawsze o drugich ludziach i i i
świadomie kłamiemy, tak wiesz, tylko po to, żeby żeby sobie podbić słupki
poparcia. To jest słabe. No i patrząc na te słupki poparcia i tak
patrzysz i się zastanawiasz dlaczego i skąd tego jest tak dużo.
Skąd tego jest? Znaczy wiesz, ja dochodzę teraz do takiej refleksji, że
to, że to zawsze było tak, że, że ten ta nienawiść zawsze gdzieś była, tylko po
pierwsze ona teraz wychodzi tak jak pleśń. Gdzieś te zarodniki są i teraz
się zaczyna zaczyna rozwijać. E albo po prostu pada to wszystko na na podatny na
podatny grunt. a jednocześnie ta strefa, sfera mediów społecznościowych, gdzie
zdominowana przez koncerny, które nie czynią w ogóle starań, bo to nie jest w
ich interesie, żeby tą z dezinformacji czy czy z hejtu oczyszczać tą tą strefę,
no to tu jest jeszcze problem, bo bo właściwie jako użytkownik jakiejś
platformy społecznościowej ty możesz zgłosić post, ale co z tego? Tak. Co z
tego, że że ty zgłosisz, skoro to zgłoszenie nie zostanie nie zostanie w
ogóle podjęte y przez przez administrację? Co z tego, że że ty coś
zgłosisz, kiedy wiesz, wszystko jest anonimowe i naprawdę, żeby ukryć się w
internecie, to to to nie trzeba być bóg wie jakim jakim hakerem
w dzisiejszych czasach. To wszystko to to jest przyzwolenie po prostu na na
bezkarność i anonimowość i to ludzie z tego korzystają. Czyli to jest dowód, że
to na to, że to chyba zawsze gdzieś tam było, nie? To teraz wychodzi po prostu.
Niestety. Niestety.
Dobra, to już idąc zbliżając się powoli do końca,
okej? Bo można tak gadać i gadać.
Dlaczego zamość? Dlaczego robisz to zamościu, a nie myślałeś, żeby gdzieś
indziej pójść pracować? nawet w czymś takim jak synagoga, tylko w sensie
gdzieś indziej. Widzisz, całą siłą
i całym, ja muszę się poprawić, sorry, całą siłą y tego bycia przewodnikiem
jest to, że to jest lokalne. To znaczy to znaczy ja zawsze ja nieraz nawet
mówiono mi: “słuchaj, abyś po po Lublinie pooprowadzał, tak? Czy gdzieś
tam?” No ja mieszkałem chwilę w Lublinie, ale teraz już nie jestem z
Lublina, tak? Czyli, czyli siłą tej turystyki jest lokalność przewodników i
to jest coś na co, na co ja stawiam i i ja to robię tutaj, bo tutaj mieszkam.
Tak. I i no tak mi się życie ułożyło, że że
wróciłem do Zamościa, bo Zamość to jest taki jak syndrom sztokholmski. Jest jest
ci tu źle, ale wracasz, nie? Więc, więc
no tylko tutaj tak, no mieszkam tutaj, robię to tutaj. Jakbym mieszkał gdzie
indziej, to może bym robił co innego, a może bym też był przewodnikiem, ale
wtedy już bym był przewodnikiem lokalnym tam, bo w turystyce mamy masową
turystykę, tak? Mamy te wszystkie resorty, all inclusive i tak dalej, ale
w takiej turystyce miejskiej to ta lokalność jest ważna, bo ludzie chcą
wiedzieć, gdzie jest dobra knajpa, gdzie co ty im polecisz. Tak to to to jest też
może ta przemiana tej turystyki, że właśnie właśnie kładzie się teraz nacisk
na relacje i na tą lokalność, na ten slow.
No więc więc ja jestem stąd i dlatego tutaj to robię. No
a gdybyś miał zmienić tą lokalność, to gdzie byś najchętniej się uprzeniósł
i zostałby być z tym lokalsem? Wiesz co,
ja już jestem tak zakorzeniony w Zamościu, że ja chyba nawet tak nie tak
nawet nie myślę, bo bo to by było tylko gdybanie. Tak
wiesz, ja powiem ci, że że mi się wydawało, że ja w Zamościu będę tylko
przez przez chwilę, tak że tutaj to jest tylko jakiś tam w życiu w
życiu moment.
Bo zawsze człowieka ciągnęło do tych wielkich miast, do tych możliwości.
Natomiast no jest też tak, że no masz tutaj wiesz funkcjonujesz w
jakimś tam swoim środowisku, masz rodzinę, masz masz przyjaciół, masz
znajomych, masz swoje życie i i i jakoś nawet się
nie zastanawiałem, wiesz, żeby stąd żeby stąd stąd stąd wyjechać.
Y, nawet nie mam pomysłu. Nawet nie mam pomysłu, wiesz, gdzie nie co, co, c co
co gdzie indziej. Yyy, no mówią, że czasami jest coś takiego wszędzie
dobrze, gdzie nas nie ma i chyba też podróże właśnie to, o czym rozmawialiś
na początku otwierają ten otwierają tą tą perspektywę, że że no hej, no u nas
nie jest tak źle, jak nam się jak nam się wydaje.
Wiadomo, że czasami bywa ciężko, ale jest gorzej, tak? I tu jest okej, nie?
Więc nie myślałem. Kiedyś myślałem, teraz już
teraz już widzisz, nie potrafię ci odpowiedzieć na to pytanie.
Okej, rozumiem. A młodym osobom, w sensie nie jest to,
żebyśmy byli jacyś starzy, ale tym młodszym, co byś doradził?
Doradził w kwestii w kwestii właśnie nie wiem, kogoś, kto
by chciał zostać przewodnikiem. czy warto, czy nie warto i czy no w sensie
po naszej rozmowie wychodzi, że warto tylko, żeby być lokalnie.
Widzisz, to jest
wiesz, ja ja powiem ci, że ciężko jest mi odpowiedzieć na to
pytanie, bo bo wiesz, czasami dobrze jest tak jak jest. Czasami człowiek
myśli, że jakby miał te 10 czy 15 lat mniej, to by coś zrobił, zrobił inaczej.
Ale poradzić komuś.
Wiesz co, o wiem jedną rzecz, jedną rzecz mogę poradzić. To co, to co za to,
co czas sami widzę, że że nie działa u nas w Zamościu, to co ja zawsze robię,
to jest to, że najważniejsza jest prawda. To znaczy, że jeśli jesteś
przewodnikiem, to nie jest twoim zadaniem wystawienie laurki zamościowi i
powiedzenie jak to było super wszystko i ten. Tylko jeśli coś było źle, no to
turysta oczekuje, że ty powiesz tak, to to było źle. Jeśli jeśli
jeśli coś było nie tak, no to trzeba się do tego przyznać, tak? Bo przecież nic
nie jest czarno-białe. No wiele aspektów naszej historii jest po prostu
popielatych i nie znaczy o to, że my mamy zapominać o historii, tak? Czy mamy
ją przedstawiać, czy my mamy realizować jakąś politykę historyczną. To jest to
totalnie idiotyczne dla mnie stwierdzenie. Polityka historyczna.
My mamy przekazywać, przekazywać prawdę, a nie wystawiać laurkę. O, i to jest
moje, to jest moje dla, dla przyszłych przewodników czy w ogóle dla
przewodników rada. Podpisuję się pod tym w 100% i
proponowałbym, aby każdy to nie tylko jako przewodnik wykorzystywał, tylko
normalnie w życiu. No bo właśnie tak jak mówiłeś, nic nie jest czarno-białe,
wszystko jest w tych odcieniach szarości i tutaj się cały czas poruszamy i i
później wychodzi z tego dużo rozczarowań.
Pewnie, że tak. bądźmy mili dla siebie i tyle, nie? To
też i to właśnie była to najbardziej to jak byłem kiedyś w
Stanach właśnie pracując na obozie i mieliśmy tam trening dwutygodniowy przed
rozpoczęciem pracy i zawsze zawsze powtarzali tak, że traktuj drugą osobę
tak jakbyś chciał, żeby cię traktowano. Pewnie, że tak. I to dobrze działa. Więc
tak, tylko żebyś nie miał później pretensji do siebie, jeśli ktoś jest dla
ciebie niemiły. Mo, skoro ty byłeś niemiły, no to jak możesz kogoś innego
obwiniać za to? Dokładnie tak wiesz. Dokładnie tak. To
jest bardzo dobre, dobrze powiedziane, bo bo każdy kij ma zawsze dwa końsy.
Jeśli ty siejesz hejt czy coś, no to to w końcu zrobi koło i cię kopnie w dupę,
nie? Tak to jest. Mogę tu przeklinać. Znaczy dupa to nie przekleństwo. Nie, to
chyba mogę. Nie wiem. Obstawiam, że za ludobójstwo i
te inne rzeczy to i tak poleci na YouTubie, więc wiesz, to co tam
gorsze rzeczy są na YouTubie niż właśnie jeszcze promowane.
Tak, jeszcze promowane, więc niż niż niż ja.
Tak. Dobra, więc tym miłym akcentem możemy
zakończyć rozmowę. Dziękuję uprzejmie. Było mi szalenie
miło. Mi również fajnie było pogadać. Tak
cieszę się, jeśli będę miał trzy odsłony.
Będziemy liczyć. Mama, ciocia i żona.
No dzięki. Dzięki śliczne. Dziękuję bardzo.
